Posty

Zakupy raz w tygodniu - zakupowa środa vol. 2

Od mojego postanowienia robienia zakupów raz w tygodniu w środę, minął tydzień. 7 dni temu na spożywkę i odżywki do włosów wydałam 120 zł. Możecie o tym przeczytać TUTAJ. W komentarzach przeczytałam, że dużo tego jedzenia kupiłam i faktycznie - sporo mi go jeszcze zostało, prawie dwie paczki truskawek, pestki dyni, morele suszone, papryka konserwowa i z pewnością coś jeszcze, ale akurat nie pamiętam co ;) 
Ponowne zakupy przy tego typu zapasach kosztowały mnie zaledwie... uwaga... 40 zł. Śmieszna kwota, prawda? Dlatego też dodam, że produkty bazowe typu mąka, masło, olej itp. mam w domu. Kupuję jedynie to, co jest stricte do jedzenia przeze mnie - makaron razowy, ryż naturalny lub brązowy, jogurty itp. Moja rodzina to mięsożercy, a ja mięso jem od przypadku do przypadku, z pieczywem jest podobnie - jak mnie najdzie, ale generalnie rzadko. 
Co kupiłam?
Wafle ryżowe 2 opak. 3,98 zł Pieczywo 1,65 zł Ser Camembert 4,39 zł Banany prawie kg 3,85 zł Gruszki 76 dag 2,96 Jabłka 61 dag 1,21 zł …

Zakupy raz w tygodniu - zakupowa środa vol. 1

Tak jak pisałam w poprzednim poście - postanowiłam robić zakupy raz w tygodniu. W sezonie letnim uwielbiam codzienne wypady do sklepu albo na pobliskie targowisko po świeże owoce i warzywa. W sezonie zimowym moja sympatia do robienia zakupów mocno spada. Ostatnio wręcz do zera. Do sklepu wchodzę z przymusu. Wybieram bez przekonania produkty spożywcze, idę do kasy i stoję. Stoję i czekam. Czekam i stoję. Stoję, stoję, czekam, stoję, o, przesuwam się. Mam chyba jakiegoś kolejkowego pecha, bo od kilku tygodni co rusz natrafiam na zawiłe wężyki, kolejki, do których ludzie ustawiają się z dwóch stron i nie bardzo wiadomo, która z tych stron to ta właściwa. Ponadto skumulowała się ilość ludzi robiących zakupy w piątki i w soboty, a nawet w czwartki. W dodatku mój ulubiony kaufland w soboty przed niedzielami niehandlowymi ma mocno okrojoną obsadę na kasach i oczekiwanie przeciąga się do granic możliwości. Mnie to tam jakoś nie odstrasza. Od wielu miesięcy regularnie bywam u różnych lekarzy …

Zakupy raz w tygodniu?

Nowy rok, nowe postanowienia, trochę zmian. Postanowień nie robiłam, bo ten rok stoi pod znakiem zapytania. Nie bardzo mam jak planować, bo wiem, że wszystko może się zdarzyć. Mieszkanie z poważnie chorą osobą implikuje pewną zachowawczość w zmianach w życiu. Nie da się wszystkiego rzucić, zaryzykować i skupić na sobie, bo podjęcie się opieki nad bliską osobą wymaga dużego poświęcenia, a ja jestem na nie gotowa, chociaż nie ukrywam - boję się chorób. Boję się straty, myśli o tym, że bliski mi człowiek może cierpieć, gdy choroba zacznie postępować, ale staram się trzymać. Jedyne zmiany jakie chcę poczynić w moim życiu to bycie mniej online i bardziej z bliskimi. Chcę zmienić dietę na nieco zdrowszą, wysypiać się i w dni, w które pracuję, zjadać śniadanie. Bardzo zaniedbuję jedzenia śniadań przed pracą, ale chcę spróbować zadbać o ten obszar, bo niewiele mam w pracy czasu na jedzenie, a jednak siedzenie z pustym żołądkiem przez 10 godzin jest niezbyt zdrowe. 
Oprócz zmian w kwestii żyw…

Moje wydatki z 2018 roku

Co prawda do końca roku pozostały jeszcze dwa dni, ale jestem już po wszystkich grudniowych zakupach wliczając to zapas spożywki co najmniej do 2 stycznia 2019. A to oznacza, że mogę zamknąć grudniowe finanse i przejść do podsumowania.
Korzystając z wolnego wieczoru, postanowiłam udostępnić tabelkę z moimi wydatkami z 2018 roku. Wydatki na koty już znacie. Mieliście okazje przeczytać o nich TUTAJ. Podobnie zresztą znacie temat moich wydatków z roku 2017 (KLIK) oraz spis wydatków z 12 miesięcy obejmujący okres od  czerwca 2016 roku aż do końca maja 2017 (KLIK).

Dla jasności dodam, że tabelka przedstawia zmienne koszty mojego życia, których wielkość zależy wyłącznie od mojej konsumpcji, a w wyjątkowych przypadkach od czynników zewnętrznych - wydatki na leczenie anginy czy niedoleczonej grypy. Wydatki takie jak rachunki za internet oraz telefon wrzucam do osobnego worka. Kosztują mnie one dokładnie 1548 zł, co w dużej mierze spowodowane jest przez doliczoną do abonamentu telefonicznego …

Wolontariat w pracy

Lub też dobrowolne przychodzenie do pracy dużo wcześniej bez potrzeby i wyraźnego polecenia z góry, a przede wszystkim - bezpłatny czas, który z własnej woli poświęcamy, żeby być przed czasem i po czasie. 
W mojej pracy nieustannie obserwuję zadziwiające zjawisko - pomimo tego, że przed otwarciem mamy odgórnie narzucony płatny czas na przygotowanie siebie i stanowiska do obsługi klientów ludzie i tak dobrowolnie przychodzą 10, 20, 30, a nawet 40 (!!!!) minut wcześniej. Za darmo, z własnej woli, bez potrzeby, bo rano nie ma aż tak wiele do zrobienia. Mnie osobiście nie przestaje to szokować. Sama jestem 7-10 minut wcześniej (rezerwa czasu na ewentualną kolejkę podczas porannych zakupów). Przychodzenie kilkadziesiąt minut wcześniej, żeby sobie posiedzieć i poplotkować, co możemy robić na luzie w czasie pracy, gdy nie ma klientów, stale powoduje opad mojej szczęki. Szczególnie, że w pracy siedzimy 9,5-11 godzin, więc dowalanie sobie dodatkowych minut to w moim odczuciu niezły masochizm.…

Porządki w finansach

Moje finanse przez długi czas były bardzo nieuporządkowane i wręcz wołały o pomstę do nieba. Niby spisywałam wydatki, ale nie przenosiło się to na korzyści finansowe, bo robiłam to bezrefleksyjnie i niewiele mi to dawało. Wiedziałam ile na co wydaję i to wszystko, bo dalej beztrosko wydawałam pieniądze, co zaprowadziło mnie do zadłużenia. Pożyczoną kasę wydałam łatwo i szybko, oddawałam długo, mozolnie i z przebojami. Aktualnie jest dobrze. Oszczędzam, bo chcę. Badam swoje granice w kwestii 'nie potrzebuję'. Ciekawi mnie jak niewiele mi trzeba na co dzień i ile mogę się obejść bez wydatków zbędnych. Nie unikam jednak chodzenia po sklepach. Nie chodziłam po nich tak długo, że różnej maści towary zwyczajnie mnie nie interesują. Do drogerii wchodzę po to, czego mi trzeba i nic ponad to. Do lumpeksu po ściśle określone ubrania, których brakuje w mojej szafie. Chciałam napisać garderobie, ale byłoby to zdecydowanie nad wyraz. Spożywczak natomiast zawsze z listą zakupów. 
Skoro w k…

Przygotowanie do podsumowania roku

Kiedy tak patrzę na arkusz, w którym spisuję wydatki z tego roku jestem pod wrażeniem, bo wcale nie wydaję dużo. Oczywiście, mnóstwo pieniędzy pochłonęła spłata kredytów oraz wydatki na lekarzy dla bliskiej mi osoby, która na taki wydatek nie mogła sobie pozwolić, a także na moje koty, ale mimo to uważam, że osiągnęłam świetny wynik. Aktualnie staram się ten wynik otrzymać, bo tyle miesięcy z kredytami na karku nieźle mnie otrzeźwiło albo też zwyczajnie skończył się w moim życiu bum na kupowanie wszystkiego, czego dusza zapragnie. Moje potrzeby materialne jakoś tak zmalały. Stale stykam się z nadmiarem kosmetyków w łazience, które grzecznie i w swoim tempie wykańczam. Noszę ubrania, które mam w szafie i rozsądnie wybieram te nowe, głównie pod kątem tego, czego na najbliższe tygodnie mi potrzeba. Moje myśli wciąż krążą wśród choroby, która dotknęła bliską mi osobę. To każdorazowo bardzo mnie otrzeźwia i hamuje moje zapędy. Często też budzi mnie w nocy myślą, że czas jest tak ulotny i …

Moje ulubione śniadanie

Musicie wiedzieć, że nie cierpię klasycznej owsianki. Powód jest dość prozaiczny - płatki zalane wrzątkiem albo, co gorsza, zagotowane, skutecznie obierają mi apetyt, bo już na wstępie wyglądają jak totalny bełt. Z tego też powodu wszelkie płatki od kukurydzianych po czekoladowe jem tylko z zimnym mlekiem - muszą chrupać, a takie rozmemłane i rozmoczone odpadają. O dziwo przy preferencjach tego typu nie trzeba rezygnować z płatków owsianych. Wystarczy zaopatrzyć się w:
* płatki owsiane * płatki gryczane * płatki ryżowe * wiórki kokosowe * pestki dyni * pestki słonecznika * otręby gryczane * otręby żytnie * otręby pszenne * otręby owsiane * migdały * płatki jęczmienne * płatki orkiszowe * siemię lniane * dowolne orzechy 
Do tego potrzebujemy: * jogurt mały lub duży owocowy  * jogurt naturalny * dowolny owoc: truskawki, banan, jabłko, mandarynka lub też rodzynki * kakao lub starta na tarce czekolada
Składniki z pierwszej listy mieszamy w pojemniku plastikowym, szklanym lub dużym słoiku…

Ile wydałam w listopadzie

Listopad upłynął mi pod kątem świadomego oszczędzania na jedzeniu. Wymyśliłam sobie, że w ciągu 35 dni wydam na jedzenie mniej niż 250 zł o czym możecie przeczytać TUTAJ i TUTAJ. Finalnie postanowiłam jednak, że wyzwanie zakończę 30 listopada, bo dużo łatwiej jest mi się zorientować w wydatkach na przestrzeni pełnego miesiąca typu listopad, niż polegać na terminach od wypłaty do wypłaty. Od dłuższego czasu staram się funkcjonować tak, że wydatki miesięczne to wydatki od pierwszego do ostatniego i bardzo to sobie chwalę.
Finalnie na jedzenie wydałam przez 30 dni listopada:  * 159 zł wydane na jedzenie w domu oraz jedzenie do pracy - głównie bułki z ziarnami, jakieś owoce, serek do smarowania * 38 zł na słodycze, napoje i przekąski * 12 zł na jedzenie na mieście
łącznie: 209 zł a dużo mi jeszcze tego zakupionego jedzenia pozostało, bo przez powrót do pracy mam bardzo mało czasu na pichcenie i zazwyczaj zjadam coś szybkiego i kładę się spać, bo oczy mi się kleją. 
Wydatki na koty pochłon…

Ile kosztuje kot, czyli ile wydałam na koty w 2018

Utrzymanie i posiadanie zwierzęcia to sporna kwestia. Jedni nie przywiązują do tego zbytniej wagi, inni zwierząt nie mają, jeszcze inni inwestują w zwierzaka ogromne pokłady pieniędzy, kolejne osoby sięgają po najbardziej reklamowane i jednocześnie słabe karmy, a jeszcze kolejne - robią wszystko zupełnie inaczej. Ja uwielbiam moje koty i nie wyobrażam sobie, że ich nie ma. Są pocieszne, zabawne, każdy z nich jest po sporych przejściach przez co widzieć je teraz szczęśliwe i zadbane - bezcenne. 
Wolontariat w schronisku dał mi w kość bardzo, naprawdę bardzo. Aż tak bardzo, że musiałam z niego zrezygnować, ponieważ przy całej mojej wyrozumiałości i cierpliwości notorycznie trafiałam na ludzi, których miałam ochotę pozabijać. Szczerze mówiąc to moje zapędy w tej kwestii i ogólne poczucie nienawiści do ludzi krzywdzących zwierzęta bardzo zatruły mój umysł i postanowiłam się od tego odciąć. Stale uspokajam się i hamuję powtarzając w myślach i na głos, że nie mam wpływu na to, co w kwestii…