Posty

Moja walka z długami cz. IV

Muszę się pochwalić, że jestem do przodu o jeden spłacony kredyt. Jeszcze w Wigilię moje zobowiązania przedstawiały się w sposób opisany tutaj. Aktualnie pozbyłam się najniższego zobowiązania i nadpłaciłam jeden z trzech pozostałych kredytów. Pojawienie się dodatkowych środków na koncie bardzo mi pomogło i nie ukrywam, że mocno odetchnęłam wiedząc, że mogę szybciej spłacić kredyty bez odmawiania sobie całej masy rzeczy. 
Jak więc obecnie wyglądają moje zobowiązania kredytowe?
1. 70 zł/ msc - raty za telefon i mp4
2. Trzy kredyty do spłaty na łączną kwotę: 3375 zł 
I.  Kwota pozostała do spłaty: 900 zł  Wysokość raty: 60,74 zł 

II. Kwota pozostała do spłaty: 1020,68 zł Wysokość raty: 60,80 zł

III. Kwota pozostała do spłaty: 1457,14 zł Wysokość raty: 86,80 zł

Kredyty podałam w kolejności w jakiej zamierzam je  nadpłacać. Na nadpłaty zamierzam przeznaczyć wszystkie dodatkowe pieniądze, które wpadną mi w łapki, pod warunkiem, że nie pojawi się żaden nagły wydatek. Ponadto co miesiąc kwotę p…

W dniu wypłaty

10 dzień każdego miesiąca jest dla mnie momentem, który determinujebudżet do kolejnej wypłaty. Najpóźniej do dziesiątego na moim koncie ma pojawić się wynagrodzenie, a dokładnie dziesiątego następuje seria przelewów z mojego konta. Opłacone zostają raty kredytów, internet, raty za zakupiony sprzęt. Najczęściej kupuję też w tym okresie kocie jedzenie, a później uzupełniam ewentualne braki. Przyznaję, że mimo znacznego ubytku funduszy z konta, naprawdę lubię to, że wszystkie stałe wydatki skupione są w jednym dniu. Pozwala mi to w pełni skupić się na wydatkach bieżących bez stresu, że jakiś rachunek nie został opłacony. Niby drobiazg, ale jaki to daje komfort! 
Dzisiejszy dzień naprawdę miło mnie zaskoczył. Otrzymałam wynagrodzenie w szalonej kwocie 1550 zł, a dodatkowo na moim koncie pojawiło się 450 zł zwrotu od przyjaciela. Jakiś czas temu pożyczyłam mu pieniądze i akurat dzisiaj miał mi z czego oddać i oddał. Łącznie moje konto zasiliło 2000 zł. Szału nie ma, ale w chwili obecnej m…

Z czego rezygnuję w tym kwartale?

Daleka jestem od snucia idealistycznych całorocznych planów. Za słaba jestem w tym temacie, żeby tak beztrosko rzucać sobie wyzwania na tak długi okres czasu. Trzy miesiące wydają mi się w kwestii oszczędzania optymalnym okresem, który jako tako mogę przewidzieć. Wiadomo, że jak coś się zawali to konkretnie popłynę, ale nie mam wpływu na zdarzenia nieprzewidziane. Mam wpływ na swoje decyzje. A skoro mam wpływ, mogę sobie coś narzuć na czas od teraz do 31.03.2018 roku. Nie będą to jakieś karkołomne rezygnacje, które znacząco zmienią moje życie. Są to raczej rzeczy z życia codziennego, których eliminacja da mi dodatkowe oszczędności i pomoże jasno określić co zamierzam kupować, a czego zdecydowanie nie. Z czego zatem rezygnuję do końca marca?
1. Rezygnuję z kupowania ubrań, o czym szerzej pisałam tutaj.
2. Rezygnuję z wizyt u fryzjera. I tak rzadko kiedy jestem zadowolona, a nadgorliwe fryzjerki skutecznie cięcie po cięciu oddalają mnie od wymarzonej długości włosów. Zainwestowałam więc …

Moje wydatki z ostatnich 5 dni cz. VI

Pierwsze zestawienie w tym miesiącu, czyli początek kolejnego etapu wyzwania 30 dni za 600 złotych. W grudniu poszło mi zaskakująco dobrze. Wydałam 455,06 zł + 18,30 zł za rajstopy + 5,60 zł za słonecznik i batony + 3,49 zł na czekoladę + 3,99 zł na vip dostęp do platformy z filami, żebyśmy mogli pooglądać sobie z rodzinką, czyli w ciągu 30 dni wydałam.... 486,44 zł! 
Uważam to za prawdziwy sukces, mimo że pod koniec miesiąca złapał mnie niezły dół z powodu rezygnacji z kilku sylwestrowych wyjazdów. Okazało się jednak, że na miejscu również da się spędzić niezapomnianą noc. Ponownie potwierdziło się, że nieważne gdzie, ważne z kim. 
Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie to, że niezwykle wiele osób pamięta o mojej życzliwości przy pokrywaniu rachunków za alkohol i kiedy to na mnie nadeszły chude miesiące, mam nadzieję, że nie lata, i wprost przyznałam się, że jestem bez kasy, to tu mi ktoś coś postawił, to tam. Bez najmniejszego problemu. Może z wyjątkiem tego w mojej głowie - dumy. Czu…

Podsumowanie pierwszego etapu wyzwania

Wyzwanie 30 dni za 600 złotych rozpoczęłam dosyć spontanicznie, chociaż zbierałam się do niego od pewnego czasu. W pewnym momencie po prostu zaczęła mnie uwierać myśl, że na własne życzenie zawiązałam się długami na długie miesiące. Ok, pożyłam sobie w ten czas co nie miara, ogarnęłam kilka ważnych wydatków, na które brakowało mi pieniędzy, było miło i przyjemnie, ale wszystko co dobre i na kredyt kiedyś się kończy. Aktualnie czeka mnie dość długi czas spłacania długów, zaciskania pasa, życia bez oszczędności i liczenia na to, że nic złego się przez ten czas nie stanie. Konieczność spłacania kredytu i brak oszczędności to bardzo niekomfortowa sytuacja. Sytuacja, w której nie jestem wolna, bo moje decyzje finansowe są zablokowane z jednej strony ogromnym minusem, a z drugiej strony wielkim zerem. Nieźle się przyblokowałam tymi kredytami. Przykro mi, że na długie miesiące pozbawiłam się wolności i swobody podejmowania decyzji co zrobię ze swoimi pieniędzmi. Mogę jedynie wybierać pomiędz…

Plan wydatków na styczeń

Witam Was w nowym roku i mam nadzieję, że 2018 będzie dla Was rokiem wspaniałym i szczęśliwym. Dla mnie z pewnością będzie rokiem bardzo trudnym, ponieważ postanowiłam, że przed upływem 365 dni pozbędę się całego mojego zadłużenia. Nie zostało mi go jakoś dużo, bo z 6100 zł zrobiło się 4300 zł, więc nie jest to jakiś gigantyczny kredyt. Chciałabym jednak pozbyć się tego minusu możliwie jak najszybciej, odłożyć trochę pieniędzy i zmienić pracę na lepszą. Lepszą pod kilkoma względami, nie tylko pod względem finansowym, ale myślę, że jeszcze o tym napiszę w osobnym poście. Póki co zajmę się rozpisaniem budżetu na styczeń, według tego planu i mam nadzieję, że pójdzie mi lepiej niż w listopadzie i grudniu, kiedy to moje budżety rozjechały się w tempie ekspresowym, ale jak to pisał Michał Szafrański - nawet państwom budżety się rozjeżdżają ;) 
Nowy Rok przywitałam z zawrotną kwotą 120 złotych na koncie. Za kilka dni dostanę wypłatę i mam nadzieję, że będzie to więcej niż 1500 zł, bo założy…

Moje wydatki z 2017 roku

Jakiś czas temu pokazywałam Wam dokładny spis wydatków z 12 miesięcy, kiedy to postanowiłam rozpisać każdy jeden wydatek, jaki poniosłam w ciągu 365 dni. Spis obejmował okres od 1.06.2016 roku do 30.05.2017 roku. A co było później? Później miałam problem z telefonem, zmieniałam, wymieniałam, odsyłałam, następnie zmieniłam aplikacje do notowania wydatków i w końcu wyszło tak, że przestałam spisywać wydatki z podziałem na kategorie, bo czułam się zdemotywowana faktem, że brakuje mi w tym zestawieniu 3 miesięcy, przez co będzie ono niekompletne. Zdecydowałam się na nowo korzystać z aplikacji od 1 stycznia i rzetelnie zapisywać każdy jeden wydatek jednocześnie kontynuując wyzwanie 30 dni za 600 zł i starając się zmieścić z wydatkami bieżącymi w kwocie 600 zł.
Te zawirowania z telefonem i aplikacjami oraz uzupełnianiem pliku na komputerze zaowocowały tym, że pierwsze 5 miesięcy 2017 roku mam rozpisane co do złotówki z podziałem na kategorie. A pozostałe miesiące analizuje na podstawie pro…

Moje wnioski po niemal miesiącu wyzwania

Wyzwanie 30 dni za 600 złpodjęłam z myślą o ograniczeniu wydatków na sprawy bieżące oraz codzienne. Postanowiłam ograniczyć się kwotą 100 zł na 5 dni, aby zapanować nad beztroskim wydawaniem pieniędzy na sztucznie wykreowane potrzeby oraz zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczyć na szybszą spłatę zadłużenia w wysokości ponad 4000 zł. Właśnie zakończyłam pierwsze 30 dni wyzwania i postanowiłam podzielić się z Wami moimi wnioskami z minionych kilku tygodni.
1. Pomyliłam się w budżecie I to już na samym początku, bo źle określiłam kwotę przeznaczoną na spłatę kredytów. Miało być 540, a ja wpisałam 300 zł i z myślą o tej kwocie ułożyłam budżet. Budżet rozjechał się niemal od razu po tym jak z mojego konta zniknęły pieniądze na raty kredytów, a ja zrozumiałam jak bardzo się pomyliłam. Nagle okazało się, że z idealnego budżetu, w którym wszystko uwzględniłam, muszę wyłuskać ekstra 240 zł. Ta świadomość mocno mnie zabolała, dlatego też planując budżet na styczeń wszystko sprawdzę dokł…

Wydatki na koty miesiąc po miesiącu w 2017

W poprzednich tygodniach udostępniłam Wam informację, ile wydałam na moje koty w roku 2017. Kwota była, jest i będzie szokująca dla każdego, kto nie przywiązuje wagi do odpowiedniego żywienia i dbania o zwierzęta domowe. Osoby nieco bardziej zorientowane są świadome tego, że kota da się karmić dobrze zarówno taniej jak i drożej. To jaką półkę cenową wybierzemy, zależy tylko od naszych możliwości finansowych. Ważne jest to, żeby była to karma możliwie jak najlepsza w dostępnym dla nas przedziale cenowym. 
Osoby, które poszukują informacji na temat dobrych i bardzo dobrych karm suchych odsyłam do zestawienia przygotowanego przez Annę Szczepańską. To bardzo dobre zestawienie, które pozwoli Wam zwiększyć świadomość na temat karm suchych, ich składu i cen, oraz tego czy są to karmy polecane czy nie. Od siebie dodam tylko to, co powtarzam każdemu młodemu kociarzowi - zakupy przez internet zawsze wychodzą taniej. Mamy tam również możliwość szybkiego sprawdzenia, gdzie wybrana przez nas karm…

Moja walka z długami cz. III

Część trzecia i ostatnia w tym roku, bo mój aktualny budżet nie pozwala mi na dalsze nadpłaty w 2017 roku. Jeśli jesteście ciekawi jak dokładnie szła mi walka z długami zajrzyjcie do TEGO i TEGO postu. 
Póki co pochwalę Wam się, że z kwoty 6100 zł zadłużenia, którą pochwaliłam Wam się w pierwszym poście serii Moja Walka z Długami zeszłam obecnie do kwoty 4400 zł. Uważam, że wynik jest naprawdę niesamowity. W zasypanie dołka zainwestowałam część swoich oszczędności, premię otrzymaną w pracy oraz zwrot pożyczki od znajomego. Z rat w wysokości 540 zł zeszłam na poziom 260 zł i w moim planie budżetu pojawiły się wolne środki. 
Nie ukrywam, że sporo zaryzykowałam wrzucając oszczędności, a raczej resztki kasy niewykorzystanej z wziętych kredytów, na nadpłacenie zobowiązań. Aktualnie nie posiadam żadnego zabezpieczenia w razie gdyby coś się stało. Mogę sobie ewentualnie wziąć kredyt w 10 minut w moim banku. Opcja taka sobie, ponieważ nie chcę się więcej zadłużać, ale zawsze stanowi jakąś de…

Moje wydatki z ostatnich 5 dni cz. V

Dzisiaj dopiero czwarty dzień wyzwania, ale wszystko na święta już mamy, nie planuję wychodzić do sklepu, a także kupować niczego przez internet, dlatego też mogę śmiało przygotować zestawienie wydatków. Już na wstępie muszę Wam powiedzieć, że nieźle popłynęłam. Dopadła mnie jesienna chandra i jakiś spadek samooceny, i zachciało mi się zmian. Zainwestowałam więc w nożyczki do degażowania włosów oraz farbę do włosów, żeby poczuć się lepiej. Faktycznie poczułam się lepiej. i to bez wydawania pieniędzy na ubrania. Efekt jest świetny, ale konto lżejsze o 60 zł.... 
To jak to dokładnie było z tymi wydatkami?
1. Nożyczki 20 zł  2. Farba do włosów 40 zł 3. 3,49 zł poszło na batona zakupionego w Rossmannie, żeby nie iść na zakupy spożywcze z pustym brzuchem i nie mogę zrozumieć tej ceny. 3,49? Serio? Za kinder bueno, które kosztuje 2,49 zł max?  4. Tortownica - 9,99 zł - zachciewajka, bo tortownicy owszem nie mamy, ale mamy inne blachy. Pocieszam się tym, że przy częstotliwości naszych wypieków …

Ile mam ubrań w swojej szafie?

A dokładnie to w szafie, szafce i komodzie, bo te trzy elementy umeblowania zawierają cały mój ubraniowy dobytek, który postanowiłam przerzedzić z okazji zbliżającego się końca roku. Nie ukrywam, że przemawia do mnie idea kończenia różnych spraw rozpoczęciem nowego roku i jeśli przed świętami i sylwestrem mam trochę czasu, to staram się działać tak, aby moja noworoczna karta była jak najmniej wypełniona rzeczami z przeszłości. Od pewnego czasu staram się żyć tu i teraz, bez ciągłego rozpamiętywania co było i jak było, bo było jak było i już tego nie zmienię ;) 
Korzystając z okazji, że miałam dzisiaj trochę wolnego, postanowiłam ponownie zająć się swoją szafą i po raz ostatni w tym roku uporządkować oraz przerzedzić jej zawartość. Na pierwszy ogień poszły koszulki, które są ze mną już dość długo i stanowią bazę mojej garderoby. Z jednej strony chciałam zachować je aż do końca ubraniowego detoksu i możliwie jak najdłużej eksploatować, ale postanowiłam je spakować i wystawić obok śmiet…

Wydatki z ostatnich 5 dni cz. IV

Kolejne 5 dni za mą. Kolejne 5 to już właściwie święta i zamknięte sklepy, czyli mniej pokus. W tym roku jestem dużo bardziej odporna niż w roku minionym. Unikam sklepów, nie zwracam uwagi na wszechobecne promocje i zestawy wszystkiego na święta, które na pewno są idealne na prezent. Staram się trzymać postanowienie i pilnuję się podczas przebywania w sklepach oraz szperania w internecie.  Pochwalę Wam się, że w grudniu zaraziłam moją rodzinę spożywczym programem denko i czyścimy naszą kuchnię z zapasów spożywki. Efekty? Mnóstwo oszczędności i stałe niedowierzanie ile my tego mamy w zamrażalce, szafkach i ile z tego zdążyło się zepsuć, bo zapomnieliśmy, że coś mamy. Spożywczy program denko to genialna sprawa w okresie świąt. Nagle okazuje się, że nasze wydatki mocno spadły, pojawiła się płynność i nawet luz w napiętym budżecie. Wierzcie mi lub nie, ale taka wyjedzona do czysta, następnie rozmrożona i umyta lodówka wcale nie zachęca do zapełnienia jej jedzeniem po brzegi, kiedy przypo…

Ile kosztuje utrzymanie kota?

Każdy prawdziwy kociarz, wkręcony w temat posiadania kota, wie, że kot to wydatki. Adoptując kota ze schroniska, kupując z hodowli, biorąc z ulicy albo od znajomego, nie mamy pewności, jaki będzie nasz kociak. Może się okazać, że będzie absolutnym łasuchem i zje wszystko, co mu damy. A może być tak, że trafi nam się kocur wybredny i całe jego życie będzie poszukiwaniem ulubionej karmy, próbowaniem coraz to nowszych saszetek, chrupek i nowych rodzajów mięsa. Tej pewności nie mamy nigdy, dlatego adoptując kota, trzeba mieć świadomość, że może nie być kolorowo. 


Aktualnie posiadam cztery koty. Jednego znalazłam na ulicy, jednego adoptowaliśmy ze schroniska, dwa wzięliśmy od ludzi, którym posiadanie kotów nagle się odwidziało i chcieli je wyrzucić na ulicę. Jest to spora kocia rodzina, która pochłania naprawdę sporo pieniędzy, ale uprzedzając falę krytyki, nie żałuję ani jednego wydanego na moje koty grosza. Moja rodzina i ja całe życie mamy w domu psy i koty. Wiemy dokładnie jakie wście…

Do 1 kwietnia nie kupuję ubrań

Takie mam oto postanowienie. Podyktowane przede wszystkim chęcią pozbycia się zadłużenia oraz nabyciem świadomości, że mam nie tylko to, czego potrzebuję, ale o wiele, wiele więcej. I chociaż niektóre rzeczy są na wykończeniu np. moje zimowe buty oraz jedyne dwie pary dżinsów na zimę, to zdecydowanie czuję się jak prawdziwy bogacz ze swoją wypchną po brzegi szafą. 
Właśnie z tej okazji zdecydowałam się, że do 1 kwietnia nie kupuję nowych ubrań. Oczywiście nie będzie to 100% detoks wykluczający zakupy wszelkiej odzieży, ale detoks rozsądny, który dopuszcza wyjątki w postaci:
1. Nowe dżinsy - moje są na wykończeniu i jeśli jedna z dwóch par przejdzie do krainy niebieskich szaf, zdecyduję się na zakup nowych spodni, ponieważ jedna para przy niemal codziennych wyjściach to za mało. Wystarczy jakakolwiek plama i będę miała poważny problem, co zrobić. O ile mogę chodzić w jednych spodniach non stop, o tyle chcę, aby spodnie te były czyste, a nie w plamy.
2. Rajstopy Zakochałam się w sukienka…

Jak mi idzie minimalistyczny grudzień?

Za każdym razem, kiedy przypominam sobie moje zakupowe szaleństwo w grudniu 2016 roku czuję się jak Carrie z SATC podczas migawek, w których zdradza Aidana z Bigiem. Dla niewtajemniczonych WSTYD! WSTYD! WSTYD! 
Nie ma co ukrywać - rok temu odbiło mi totalnie na punkcie wydawania pieniędzy. Wydałam majątek na prezenty, ozdoby świąteczne, elementy ozdobne do robienia własnoręcznych kartek świątecznych, których nadal nie wykonałam, a minął już prawie rok. Wzbogaciłam się o zatrzęsienie pierdół i pierdółek. Do tej pory nie potrafię sobie przypomnieć wszystkiego, co kupiłam w tamtym okresie, a gdybym miała podać coś, co było zakupem koniecznym to nie wskazałabym niczego. Z perspektywy czasu widzę, że żaden zakupiony wtedy przedmiot nie był niczym niezbędnym, a setki złotych wywalonych w błoto mogłam dużo lepiej rozdysponować i przeznaczyć na coś przydatnego. 
Z jednej strony chciałabym wymazać z pamięci to wspomnienie i cały tamten miesiąc, ale z drugiej strony, gdyby nie każdorazowa reak…

Wydatki z ostatnich 5 dni część III

Półmetek wyzwania! A raczej pierwszego etapu wyzwania, bo wyzwanie trwać będzie aż spłacę kredyty ;))

Jakie wydatki i na jaką kwotę uszczupliły moje konto? 
6,99 zł - prezent 3,18 zł - dwa serki do pracy 23,30 zł - wyjście ze znajomymi 3,20 zł+ 2,99 zł + 2,99 zł + 7,18 zł- słodkie napoje 5,58 zł - słodycze 3,91 zł + 17,90 zł + 28,71 zł - spożywcze

Razem: 105,93 zł 


80 zł - rachunek telefoniczny

Jak widać nie zmieściłam się w założonej kwocie 100 zł. Chociaż gdyby odliczyć wyjście ze znajomymi, to niby bym się zmieściła, ale wynik 0:1 w starciu budżet vs. rzeczywistość pokazał mi, że planując budżet pomyliłam się już na początku źle wpisując wysokość rat kredytów. Nie 300 zł, a 530 zł. Co oznacza, że cały mój plan z początku grudnia jest do kosza. Standardowo u mnie - liczby sobie, a życie sobie. W styczniu lepiej wszystko przeliczę i spiszę. W kolejnych 5 dniach zwrócę większą uwagę na słodycze i słodkie napoje, bo jak widać z tych kilku rzeczy zrobiła się kwota 21,91 zł, czyli prakt…