Jak mi idzie minimalistyczny grudzień?



Za każdym razem, kiedy przypominam sobie moje zakupowe szaleństwo w grudniu 2016 roku czuję się jak Carrie z SATC podczas migawek, w których zdradza Aidana z Bigiem. Dla niewtajemniczonych WSTYD! WSTYD! WSTYD! 

Nie ma co ukrywać - rok temu odbiło mi totalnie na punkcie wydawania pieniędzy. Wydałam majątek na prezenty, ozdoby świąteczne, elementy ozdobne do robienia własnoręcznych kartek świątecznych, których nadal nie wykonałam, a minął już prawie rok. Wzbogaciłam się o zatrzęsienie pierdół i pierdółek. Do tej pory nie potrafię sobie przypomnieć wszystkiego, co kupiłam w tamtym okresie, a gdybym miała podać coś, co było zakupem koniecznym to nie wskazałabym niczego. Z perspektywy czasu widzę, że żaden zakupiony wtedy przedmiot nie był niczym niezbędnym, a setki złotych wywalonych w błoto mogłam dużo lepiej rozdysponować i przeznaczyć na coś przydatnego. 

Z jednej strony chciałabym wymazać z pamięci to wspomnienie i cały tamten miesiąc, ale z drugiej strony, gdyby nie każdorazowa reakcja WSTYD! WSTYD! WSTYD!  na myśl o tamtym szaleństwie, to teraz pewnie szalałabym tak samo albo bardziej. 

Na szczęście powstrzymuje mnie brak pieniędzy i chęć spłacenia posiadanych kredytów. I właśnie te dwa powody skłoniły mnie do tego, aby w grudniu nie kupować ubrań i kosmetyków oraz mocno ograniczyć wydatki na prezenty, święta i rozrywkę.

Gdyby był dzisiaj 31 grudnia napisałabym jestem z siebie dumna, bo na kosmetyki i ubrania nie wydałam nic, ale mamy dopiero środek miesiąca, świąteczne szaleństwo nadal wokół i pokusy atakują zewsząd. Dlatego też napiszę tylko - na razie daję radę. Obym dawała jeszcze przez kolejne 16 dni.

Korci mnie, żeby pobuszować sobie w pobliskim lumpku, ale brakuje mi na to środków i obiecałam sobie, że do 1 kwietnia nie kupuję ubrań, dlatego też choćby mnie skręcało, wytrzymam. 

Z kosmetykami jest natomiast różowo i wesoło. Ileż ja tego mam w szafkach! Z kategorii niesamowite odkrycia znalazłam: balsam wart 32 zł, a balsamów używam od przypadku do przypadku, bo nie lubię. Odkryłam masę suplementów na włosy i cerę, sporo zachomikowanych maseczek oraz serum z witaminą C warte blisko 50 zł i zaschniętą odżywkę do rzęs za kilkadziesiąt złotych. Przynajmniej wiemy, gdzie trafiły moje pieniądze. Szkoda, że nie da się ich odzyskać, ale dzielnie denkuję. 

Denkuję i denkuję, ale bez przesady, bo nie sztuką jest zużycie nielubianego żelu pod prysznic na dwa razy jako płyn do kąpieli. Wsłuchuję się też w swoje odczucia i myśli towarzyszące używaniu tych kosmetyków. Czasami są zabawne ;)

Jak kobiety mogą smarować się balsamem po każdej kąpieli? Matko ile to schnie! Ile ja na to wydałam... Wolałabym iść do kina a teraz te 400 ml będę wsmarowywać w siebie przez rok...

Następnym razem kupię balsam za dychę... I tak nie lubię się smarować... 

Mmmm ślady balsamu na spodniach i rajstopach.... Cudownie....

Dezodorant 0% alkoholu? A czemu tak śmierdzi spirytusem?????

Dezodorant w krysztale na rok. Prawdziwy sprawdzian wierności!

Tyle tych cieni, a zmywać i tak mi się nie chce... 

Przy okazji programu denko i minimalistycznego grudnia staram się polubić używanie balsamu i kremu na twarz na noc, ale wierzcie mi, chyba brakuje mi tego pierwiastka, ale nie lubię tego bardzo. Namiętnie więc zużywam olejki do włosów, balsamy, kremy i suplementy z nieustannymi myślami, aby w przyszłości nie wydawać na to pieniędzy, bo o ile olejki do włosów są ok, o tyle mazidła do skóry, twarzy i kolorówka nie są dla mnie. W razie nagłego przesuszenia skóry na ciele wystarczy mi krem eveline za 9,99 zł. Nie muszę sięgać po burżujską mixę za ponad 30 zł. 

Przyznaję, że ciekawa jestem jak szłoby mi to wyzwanie wiosną, kiedy jednak mam więcej energii i moja chęć dbania o siebie jest nieskończenie większa niż zimą, kiedy nic mi nie widać, bo albo jestem zawinięta w stertę ubrań, albo w kołdrę. Byłoby mi łatwiej czy trudniej? 

Ważne coś, o czym muszę napisać, to otoczenie i moje stosunki z bliskimi. W moim gronie jest masa życzliwych mi osób, które lubią mnie zarówno w wersji milion $ jak i w wersji nieświeże włosy i brak jakiegokolwiek makijażu na twarz. Nie stanowi więc dla mnie problemu czasowe odpuszczenie sobie w kwestii wyglądu, bo wiem, że otoczenie ceni mnie za to, jaka jestem. Jeśli jednak Wasze otoczenie stale Was ocenia i macie w swoim otoczeniu tzw. życzliwych, to wierzę, że może Wam być ciężko, bo sama mam okazje usłyszeć teksty w stylu bez makijażu wyglądasz niezdrowo albo masz tylko dwie pary spodni? Niezmiennie zaskakuje mnie tak silne zainteresowanie wyglądem mojej cery albo zawartością garderoby i zbywam życzliwego - dziękuję za zainteresowanie, tak mi dobrze i wygodnie. Potem wyłączam się na czas odpowiedzi i żyję dalej, bo autentycznie nie czuję potrzeby prowadzenia dalszych rozważań. Każdy nosi co chce i niech tak pozostanie .



Komentarze

  1. Może jakieś koleżanki przygarnęłyby część twoich zasobów za grosze? W sumie lepiej odzyskać 1/3 ceny niż zmarnować lub się męczyć :). Ja dopiero niedawno dorosłam do niekupowania balsamów i szminek, bo tego nie używam, ale ciągle kupowałam... bo jak to kobieta bez jednej szminki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziwo z niekupowaniem kosmetyków idzie mi wyśmienicie :-) tzn tak mi się wydaje, ale wyjdzie w podsumowaniu. Kupilam na pewno lakier do paznokci, mimo że poprzedni mi zaschnal z nieuzywania, zobaczymy jak będzie tym razem. Genialnie wygląda na moich paznokciach :-D więc jest motywacja

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za Twój komentarz ;)