Jak przestać kupować ubrania?



Jako kobieta kochająca buszowanie po sklepach z ubraniami, doradzanie w ubiorze innym oraz spędzanie godzin między wieszakami w lumpeksie, naprawdę ciężko było  mi tak po prostu powstrzymać się od kupowania. Próbowałam więc różnych sztuczek, posiłkowałam się blogami minimalistów, próbowałam detoksu zakupowego i w końcu po czasie wypracowałam sobie pewne rozwiązania, które bardzo ułatwiają mi zgaszenie nagłej chęci, żeby już teraz zaraz natychmiast iść do sklepu i obkupić się w nowe ubrania.

Poniżej przedstawię Wam moje sztuczki i sposoby, które moim zdaniem zasługują na uznanie, chociaż i tak najprawdziwszą blokadą do chodzenia na zakupy zawsze był, jest i będzie brak pieniędzy. Nikomu jednak nie życzę i nie polecam celowego spłukiwania się, żeby przypadkiem nie wydać jakiegoś gorsza na ubrania, bo nie o to w tym wszystkim chodzi, żeby zostać z niczym ;)



Moja pierwsza, najważniejsza i najskuteczniejsza zasada to:

Kiedy najdzie Cię ochota na pójście na zakupy, wyrzuć całą zawartość szafy, szafki i komody na podłogę i zobacz ile masz. 

Wyciągnij z szafy absolutnie wszystko, każdą jedną kurteczkę, bluzeczkę, skarpetkę i zagubione rękawiczki z poprzedniego sezonu. Nic nie zniechęca do zakupów tak bardzo jak konieczność przegrzebania wszystkich swoich ubrań i ponowne włożenie każdej jednej rzeczy tam gdzie była. 

Jestem prawdziwym dowodem na to, że to działa. Zrobiłam tak kilka razy, gdy miałam naprawdę dziką ochotę pobuszować w niesamowicie dobrze zaopatrzonym lumpeksie znajdującym się raptem kilkaset metrów od mojego domu. Po dwóch godzinach wyjmowania, układania i odkrywania ubrań, które utknęły w czeluściach szafy i których nie miałam okazji założyć w ciągu ostatnich kilku miesięcy, bo gdzieś się zgubiły, mam po prostu dosyć. Odczuwam przesyt, satysfakcję z porządków, radość, bo znalazłam ulubioną sukienkę i nie mam ochoty na buszowanie w kolejnych stertach ubrań. 


Uświadom sobie jak wiele masz. 

Sposób bardzo mocno powiązany z moją najskuteczniejszą metodą. Kiedy przegrzebię się przez sterty tego, co mam w szafie i odczuwam autentyczny przesyt oraz przytłoczenie, dociera do mnie jak wiele posiadam. Przygotowałam sobie nawet listę z dokładną rozpiską ile mam ubrań z danej kategorii. To naprawdę otwiera mi oczy, bo pamiętam jeszcze czasy, kiedy na cały sezon jesienno-zimowy miałam 1 parę butów, 2 pary spodni, 5 bluzek i jedną bluzę. Na więcej moja rodzina nie miała, ale dawałam radę mimo to. A skoro wtedy dawałam radę z 6 rzeczami, to jak teraz mogę nie dawać mając w szafie grubo ponad 200 sztuk ubrań? 


Dopasuj ubrania do stylu życia
Dokładne przeanalizowanie stylu życia i okazji jakie spotykają nas na co dzień to kluczowe kwestie. Każdy z nas ma sfery życia, które powodują, że musimy dopasować do nich swój wygląd - dom z dzieckiem, spacer z psem, praca w korporacji, praca w utrzymaniu czystości, ubrania domowe, piżamy, wygląd w pracy, szkole, kursie, na uczelni itp. To codzienne sytuacje generują to jak musimy wyglądać.
W moim szczęśliwym przypadku sprawa jest niezwykle prosta i przyjemna - w pracy, w domu, wśród znajomych mogę wyglądać jak chcę. Uświadomienie sobie jaki mam komfort, spowodowało, że wyluzowałam zupełnie w kwestii kupowania coraz to nowszych ubrań. Nie potrzebuję większej ilości ubrań niż mam teraz, bo nie mam ich kiedy eksploatować, a kupowanie kolejnych ubrań, żeby czekały i czekały na swoją kolej... Wolę, żeby trafiły do kogoś, kto będzie je regularnie nosić. 


Detoks 
Standardowa metoda zalecana przy próbie ograniczania zakupów z danej kategorii - wyznaczamy okres czasu, w którym nie kupujemy żadnych ubrań. Określamy ewentualne wyjątki typu nowe rajstopy konieczne do noszenia sukienek zimą oraz pilnujemy, żeby pieniądze nie uciekały nam przez inną kategorię np. kosmetyki.
W moim przypadku taki wybiórczy detoks nie działa i muszę się ograniczyć z kilku stron. Bardzo łatwo potrafię przekonać samą siebie, że akurat ten cień do powiek (nawet ich regularnie nie używam) to coś, co mogę sobie kupić, skoro nie wydaję na ubrania. Guzik prawda. Obecnie staram się kupować jedynie jedzenie. Też zdarzają mi się grzeszki. Moja nowa furtka błędów - prezenty dla innych. Ban na prezenty dla innych. Jak zacznę kupować tony jedzenia dla bliżej nieokreślonej grupy głodujących ludzi to poproszę o robienie zakupów spożywczych kogoś innego. Mam jednak nadzieję, że wyciszę swój zakupoholizm całkowicie.


Znajdź sobie cel finansowy
U mnie to wiadomo - jak najszybsza spłata kredytów, więc oszczędzam na czym się da.  W przypadku kogoś innego to może być górnolotnie - trening silnej woli albo bardziej przyziemnie - oszczędzanie na coś innego typu wymarzone wakacje, porządne buty zimowe, zakup rasowego psa, cokolwiek - nawet oszczędzanie na ubraniach teraz, żeby przehulać zaoszczędzoną kwotę za kilka miesięcy. Jakakolwiek alternatywa, która jest dla Was ciekawa sama w sobie, będzie dobra.



Sposobów na to, żeby przestać kupować jest w sieci naprawdę wiele. Tak naprawdę nie liczy się to, jak przestaniemy kupować, ale to, że uda nam się przestać, jeśli tego akurat chcemy. Bo jeśli nie chcemy, nie czujemy potrzeby, nie musimy, to zmuszanie się nic nam nie da. Osobiście uwielbiam ubrania i mam frajdę z buszowania po sklepach, ale w chwili obecnej bardziej niż od nowej kurtki, chcę osiągnąć status debt free, a kiedyś to sobie odbiję, tym razem zdrowo, świadomie, bez przesady i bez zbędnych kredytów. A póki co ubraniowy detoks do 1 kwietnia. Życzcie mi powodzenia ;-)




Komentarze