Mój plan budżetu na 2018 rok



Skoro Michał z jakoszczedzacpieniadze.pl wstawił już budżet domowy na 2018 rok, to najwyższy czas poświęcić chwilę i rozplanować swoje dochody tak, aby każda złotówka dostała swoje miejsce w odpowiedniej kategorii. Oczywiście najpierw trzeba zdefiniować kategorie naszych własnych wydatków ;)

Co prawda do pierwszej wypłaty w 2018 roku jest jeszcze sporo czasu, ale chciałabym jak najlepiej przygotować się do zarządzania moimi finansami w przyszłym roku. Dlatego też najpierw określenie głównych kategorii wydatków, żeby się nie rozdrabniać. W moim przypadku będą to:

1. Kredyty
2. Raty za sprzęt 
3. Rachunki za telefon i internet
4. Koty
5. 600 zł na 30 dni wydatków bieżących ;)
6. Oszczędności
7. Pozostałe


Jako osoba pracująca za najniższą krajową wiem jaką mniej więcej wypłatę będę otrzymywać od lutego. Wiem też, że moja podstawowa wypłata będzie wynosić 1500 zł + jakaś tam końcówka. Już teraz postanowiłam, że ta jakaś tam końcówka, czyli nadwyżka będzie wędrowała na nadpłatę wybranego kredytu, a ja miesiąc w miesiąc chcę dysponować kwotą w wysokości 1500 zł.

Wstępny plan dla mojego budżetu jest taki:

1. Kredyty - 260 zł
2. Raty za sprzęt - 70 zł
3. Rachunki - 130 zł
4. Koty 240 zł
5. Wydatki bieżące 600 zł
6. Pozostałe - 200 zł 

Daje to kwotę 1300 zł/msc. Pozostałe 200 zł sprawia mi na razie trudność. Mam na nie kilka pomysłów typu nadpłata kredytów, budowanie poduszki, wydanie na rozrywkę, traktowanie jako margines dla nieprzewidzianych wydatków albo wydatków cyklicznych typu bilet kwartalny, leki, obuwie. Opcji jest trochę, dlatego też póki co określam je jako wolne środki/margines i czas pokaże, gdzie je ulokuję. Postaram się, żeby nie zostały wydane na głupoty.

Kwota przeznaczona na koty pewnie zszokuje niejedną osobę, ale jest to kwota z doliczonym już buforem. Postanowiłam, że w dniu każdej wypłaty będę przelewać na osobne konto 240 zł jako pakiet na kocie sprawy, bo wolę mieć w tej kategorii nadwyżkę niż minus. Zawsze w końcu może zdarzyć się jakaś choroba lub konieczna wizyta u weterynarza i dodatkowe środki mogą być na wagę złota. A jeśli w moim życiu wydarzy się coś nieoczekiwanego, będę miałam trochę pieniędzy pod ręką. Takie 2w1. Lubię też co jakiś czas rozpieścić moje koty karmą typu Orijen w niebotycznej cenie i takie zaskórniaki z poprzednich miesięcy ułatwią mi zakup bez zostawienia gigantycznej dziury w moim portfelu. 

Zarówno Michał Szafrański jak i Marcin Iwuć doradzają aby w swoim budżecie rozpisać absolutnie każdą złotówkę i dla każdej złotówki znaleźć zastosowanie, dzięki temu unikniemy sytuacji kiedy nierozdysponowane pieniądze gdzieś nam uciekają. Opcja jest bardzo ciekawa i spróbuję jej przy okazji planowania budżetu na kolejne miesiące. Może to jest sposób ;) 

Dajcie znać jak u Was wygląda planowanie wydatków. Może nauczę się czegoś nowego i zyskam dodatkową pomoc do walki z długami. 

Komentarze

  1. Dokładnie tak samo wymyśliłam dla swojego psa! Choć stosuję to od niedawna, więc na razie nic się tam nie dzieje ;), ale właśnie mam oddzielne konto, co miesiąc będę tam robiła przelew, to co zostaje, ma zostać na wypadek weterynarza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest naprawdę świetna opcja, bo w razie jakichkolwiek problemów, mamy dla zwierzaka bufor i nie ma nagłego problemu pt: co mam teraz zrobić? Skąd wziąć pieniądze??
      No i głupio tak podbierać z konta przeznaczonego dla zwierzaka na jakieś nasze zachcianki ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za Twój komentarz ;)