Moja walka z długami cz. I



Życie z długami jest ciężkie, sporo się o tym naczytałam, a teraz sama tego doświadczam. Z powodów mniejszych i większych sięgnęłam po pożyczkę, następnie jeszcze jedną i kolejną, a teraz nadchodzi czas spłaty.

Obecnie posiadam 6100 złotych długu, czyli 4-krotność mojej podstawowej pensji. Czyli gdybym przez najbliższe 4 miesiące nie wydała absolutnie nic z żadnej z moich wypłat to pozbyłabym się zadłużenia. Niestety tak pięknie nie jest. Co miesiąc mam stałe wydatki, które ponoszę i w pewnym stopniu utrzymuję się sama, dlatego też nie wyrobię się w cztery miesiące. Na spłatę tego zadłużenia mam 15 miesięcy, ale chciałabym pozbyć się go możliwie jak najszybciej i cieszyć się poczuciem wolności po wyjściu na zero. Bycie na zero na ten moment jest dla mnie bardzo optymistyczną wizją, bo bycie na minusie nie jest dla mnie komfortowe. 

Z racji tego, że wizja takiego zadłużenia bardzo mocno mnie ogranicza i blokuje w wielu dziedzinach i w ogóle w życiu, postanowiłam, że zacznę z tym walczyć na kilka sposobów. 


1. Regularna spłata rat

Nie wyobrażam sobie nie zapłacić jakiejkolwiek raty, dlatego też będę robić wszystko, aby co miesiąc zabezpieczyć odpowiednią kwotę na spłatę zadłużenia. 

2. Koniec z kolejnymi długami

Sama naważyłam sobie części tego piwa, gdy postanowiłam, że wakacyjny wyjazd sfinansuję kredytem, ale teraz chcę przerwać tę spiralę zadłużenia i nie zaciągać kolejnych zobowiązań. Już teraz wszystkie moje zobowiązania finansowe stanową 40% mojej podstawowej pensji. A to nie jest dobra proporcja. 

3. Nadpłacanie wybranego zobowiązania małymi kwotami

Część z moich długów ukryłam na liście zobowiązań w koncie internetowym i zostawiłam jedynie te dwa, które w najbliższym czasie chcę nadpłacać i spłacić. Jedno zobowiązanie to 330 złotych, drugie to 900 zł. Ukrycie części rachunków pomaga mi dostrzec efekty moich nadpłat. Z 1230 złotych jakoś łatwiej schodzi się do zera niż z 6100 zł ;) Na odkrycie kolejnych zobowiązań przyjdzie czas.

4. Wyzwanie 30 dni za 600 złotych 
Czyli próba zmieszczenia się z bieżącymi wydatkami z pięciu kolejnych dni w kwocie 100 zł. Środki niewydane powędrują na nadpłatę. Wyzwanie będzie trwało tak długo aż spłacę swoje kredyty. Będzie takim hamulcem dla inflacji mojego stylu życia. 

5. Codzienne oszczędności
Czyli program denko, ubraniowy detoks, rezygnacja ze zbędnych wydatków, ograniczenie wyjść ze znajomymi i na miasto, oszczędzanie poprzez przygotowanie kanapek do pracy w domu. 

6. Spisywanie i analiza wydatków
Punkt mocno połączony z moim wyzwaniem, bo oprócz ograniczenia ilościowego, chcę również wiedzieć gdzie te moje złotówki się rozchodzą. 

7. Opisywanie swoich zmagań

Nie chcę zamiatać problemu pod dywan. Mam problem z finansami. Za bardzo popłynęłam, a teraz chcę stawić czoła spłacie długu. Nie jest to horrendalna kwota, dla wielu jest to pewnie kwota śmieszna, ale dla mnie jest przeszkodą na drodze do swobodnego i spontanicznego życia. Nie będę czekać aż problem sam zniknie, sama go pogonię a przy okazji będę mogła podzielić się wrażeniami z osobami, które ciekawi temat albo które same zmagają się z podobnymi kłopotami. 


Ciężko jest mi o tym pisać i publicznie przyznawać się do własnej głupoty, ale liczę na to, że taka terapia przyniesie największe efekty i będzie dla mnie dodatkową motywacją do walki o swoją wolność.






Komentarze

  1. Długi to coś strasznego... życzę Ci, abyś swoje spłaciła jak najprędzej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie i pozbędę się długów raz dwa :))

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za Twój komentarz ;)