Moje wydatki z ostatnich 5 dni cz. V



Dzisiaj dopiero czwarty dzień wyzwania, ale wszystko na święta już mamy, nie planuję wychodzić do sklepu, a także kupować niczego przez internet, dlatego też mogę śmiało przygotować zestawienie wydatków. Już na wstępie muszę Wam powiedzieć, że nieźle popłynęłam. Dopadła mnie jesienna chandra i jakiś spadek samooceny, i zachciało mi się zmian. Zainwestowałam więc w nożyczki do degażowania włosów oraz farbę do włosów, żeby poczuć się lepiej. Faktycznie poczułam się lepiej. i to bez wydawania pieniędzy na ubrania. Efekt jest świetny, ale konto lżejsze o 60 zł.... 

To jak to dokładnie było z tymi wydatkami?

1. Nożyczki 20 zł 
2. Farba do włosów 40 zł
3. 3,49 zł poszło na batona zakupionego w Rossmannie, żeby nie iść na zakupy spożywcze z pustym brzuchem i nie mogę zrozumieć tej ceny. 3,49? Serio? Za kinder bueno, które kosztuje 2,49 zł max? 
4. Tortownica - 9,99 zł - zachciewajka, bo tortownicy owszem nie mamy, ale mamy inne blachy. Pocieszam się tym, że przy częstotliwości naszych wypieków jej cena szybko rozejdzie się na grosze. 
5. 62,47 zł - zakupy spożywcze i trochę świąteczne, czyli babka cytrynowa, feta do sałatki, dwie puszki karmy dla psa, którego dokarmiamy, serki danio, kalarepa i włoszczyzna do zupy, dwie herbaty owocowe, jabłka, papryka, rzodkiewka, pizza oraz piwo jako umilenie filmu oglądanego z babcią, pieczywo, cukierki na choinkę. 
6. 26,55 zł - tyle poszło na brakujące składniki, czyli zakup oleju, tuńczyka w puszce i majonez do sałatki, jogurtu do ciasta, dodatkowa porcja cukierków na choinkę, sok, pieczywo na 27 grudnia, ryż prażony.


Wydane: 162,50 zł 
Hmm.... Czyli gdyby nie zachiewajki do włosów, baton i tortownica, zmieściłabym się spokojnie poniżej 100 zł. 

Dodatkowo: 20 zł wydane na spotkanie z przyjacielem. 

Nie mogę doczekać się wiosny i lata, kiedy to będę mogła swobodnie wychodzić z ludźmi na spacery i nie odmrażać sobie przy tym niczego. Zima zawsze mocno szarpie mój budżet pod kątem towarzyskim, bo albo mnie jest za zimo, albo towarzysz spotkania nie chce odmrażać sobie tyłka i lądujemy w knajpce/na zapiekance/robią pizzę w domu i popijając piwko. A to wszystko generuje koszty. Na szczęście pierwszy dzień zimy za nami, a to znaczy, że rozpoczyna się połowa roku z coraz dłuższymi dniami ;) Coraz bliżej do wiosny! ;)

Część VI spisu moich wydatków będzie zawierała wszystkie ostatnie dni roku, bo jednak chciałabym, aby każdy kolejny etap mojego wyzwania rozpoczynał się pierwszego dnia miesiąca. 

Postanowiłam też sprawdzić czy mieszczę się w założonym limicie 600 zł/30 dni i wyszło mi, że... 

Wydatki bieżące: 455,06/600 zł

Na zmianę przeplatają mi się piątki, które są poniżej 100 zł, z tymi powyżej 100 zł. Domyślałam się, że tak będzie, dlatego całe wyzwanie finansowe polega na zmieszczeniu się w kwocie 600 zł w ciągu 30 dni. Wahania zawsze się zdarzają. Zachcianki i potknięcia też, jak te moje z włosami. Póki co i tak jest zaskakująco dobrze z wydatkami, ale duży wpływ na to miała rodzinna inicjatywa opróżniania lodówki i szafek z zapasów jedzenia. 


Komentarze