W grudniu będę minimalistką



Od kiedy postanowiłam, że rozpocznę wyzwanie 30 dni za 600 złotych, kilka razy złapałam się na tym, że będąc w łazience albo zaglądając do szafy, zastanawiam się z czego zrezygnuję. Z czego zrezygnuję a nie z czego muszę zrezygnować. To bardzo istotna różnica, która zmienia niesamowicie wiele w podejściu do wyzwania. Oszczędzanie przestaje być postrzegane jako kara za zbytnią rozrzutność, a zaczyna być odbierana jako świadomy wybór dający mnóstwo możliwości. 

Listopadowe postanowienie wydawać mniej i przejrzenie wydatków po zakończeniu miesiąca, uświadomiło mi, że chociaż wydałam dużo w niektórych kategoriach, to moje założenie kupowania ubrań i kosmetyków w sytuacji pojawienia się potrzeby a nie zachcianki, zostało spełnione. I to jest coś, co powoduje, że jestem z siebie dumna i cieszę się ze swojego sukcesu. Daje mi to też dodatkowego kopa to działania w grudniu i jeszcze większego ograniczenia wydatków. 



Grudzień minimalistki

1. Post ubraniowy
Listopad upłynął mi pod znakiem niezaplanowanego postu ubraniowego. Sporo pracowałam, potem chorowałam i znowu pracowałam, i nie było czasu na zakupy oraz chodzenie po sklepach. Zaowocowało to tym, że w listopadzie kupiłam zaledwie jedną czapkę, jedną parę butów zimowych i wełniane rękawiczki. Same potrzebne rzeczy, które zastąpiły swoich zniszczonych poprzedników nienadających się już do noszenia. Żadnego włóczenia się po sklepach z promocjami, zaglądania do moich ukochanych lumpeksów i jasno określona zasada - kupuję, jeśli poprzednie muszę wyrzucić. 
W powstrzymaniu się od zakupów ubraniowych bardzo pomogło mi też kilkakrotne sprzątanie w szafie. Wyrzucenie z niej absolutnie wszystkiego na środek pokoju naprawdę otwiera oczy. Przytłoczyła mnie ilość posiadanych ubrań. Zrobiło mi się przykro, że mam mnóstwo ubrań, których nie założyłam, bo autentycznie o nich zapomniałam. Wkurzyłam się gdy odkryłam jak wiele ubrań czeka na wypranie. I nie czuję się dobrze patrząc na ubrania, które noszę najczęściej. Są bazowe, ale noszę je już tyle czasu, że to moje 20% garderoby Pareto nadaje się w najbliższym czasie do wyrzucenia. Postanowiłam więc donosić je i wyrzucić, bo nie lubię wyrzucać rzeczy nadających się do użycia. Ciekawe jest też zjawisko, że ubrania są w takim stanie, że nie oddałabym ich nikomu, bo byłoby mi wstyd, a sama decyduję się je nosić. O czym to świadczy?

2. Post kosmetyczny
W grudniu zdecydowałam się na słynny program denko, czyli zużyć i wykończyć, co tylko się da. Dodatkowo postanowiłam ograniczyć do zera wydatki na maseczki, peelingi i inne tego typu rzeczy, a w zamian za to dam mojej cerze coś lepszego - więcej snu. Skorzysta i cera, i organizm, i samopoczucie, a ja nadrobię braki z poprzednich miesięcy. W moim przypadku nic nie działa na wygląd cery tak dobrze jak sen. Widać to szczególnie po popołudniowej drzemce, kiedy po godzinie snu moja twarz od razu nabiera koloru i blasku.


3. Ograniczam wydatki na święta i prezenty
Rok temu poszalałam z wydatkami w grudniu tak bardzo, że nadal odczuwam wstyd na myśl o tym. Nawet sama przed sobą wstydzę się przyznać ile wydałam, a to oznacza naprawdę mocne przegięcie.

4. Ograniczam wydatki na rozrywkę
Na tę kategorię w ostatnich miesiącach wydałam prawdziwy majątek. Uwielbiam wychodzić z ludźmi, ale kilkanaście intensywnych tygodni dało mi zwyczajny przesyt i w grudniu chciałabym więcej czasu przeznaczyć dla samej siebie. Tak w ramach równowagi, bo ile można żyć na rezerwie energii i wiecznie niedosypiając.



Cieszę się na myśl o minimalistycznym miesiącu. Uwielbiam ideę minimalizmu, slow life oraz wszelkie wątki na forach o programie denko. Mam nadzieję, że to doświadczenie da mi o wiele więcej niż oszczędności i pozwoli mi zahamować moje skłonności do wydawania lekką ręką pieniędzy. Życzcie mi powodzenia ;)

Komentarze

  1. Podoba mi się ten sposób na minimalistyczny miesiąc :) będę musiała spróbować wcielić go w życie u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się, że może być ciężko w okresie świątecznym, ale spróbuję dać radę. Naprawdę mocno pomaga mi w tym myśl jak mocno popłynęłam rok temu w grudniu.

      Usuń
  2. Świetnie postanowienie,mam nadzieję że sie uda !:)
    Klikniesz w linki w nowym poście bede wdzięczna:)

    OdpowiedzUsuń
  3. My odkładamy z chłopakiem na mieszkanie, więc mimowolnie też oszczędzamy, ale też nigdy dużo nie wydawaliśmy :D Ciuchy mam tylko te, które noszę, a jak są znoszone to wyrzucam. Kupuję tylko to, w czym jestem pewna, że będę chodzić i w sumie nie mam dużo ciuchów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym dokładnie tak jak Ty masz - niewiele ubrań, które noszę, znoszę i wyrzucam ;) Póki co próbuję jednak okiełznać mój zakupoholizm :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za Twój komentarz ;)