Optymistyczne spojrzenie na luty



Po styczniowych finansowych przebojach mam naprawdę dosyć pieniędzy. Gdyby tak się dało oddałabym komuś cały mój majątek i niech za mnie nim rządzi, dogląda i zajmie się tym wszystkim, co udało mi się tak bardzo spieprzyć w ostatnich miesiącach. W ciągu ostatnich 20 dni wielokrotnie łapał mnie dołek i beznadzieja. Niespodziewane wydatki dawały po kieszeni raz za razem, a że nie posiadam żadnych oszczędności, to zadłużyłam się jeszcze bardziej. Z 3375 zł mam obecnie do spłacenia 4175 zł, czyli spadłam w dół o kolejne 800 zł. A było już tak dobrze. Nie ukrywam, bardzo cieszyło mnie to 3375 zł, którymi chwaliłam się jakiś czas temu. Byłam z siebie dumna, że idzie mi tak dobrze. Teraz już trochę ochłonęłam. Odpuściłam czarne myśli i staram się patrzyć na luty optymistycznie. Mogłabym tym wszystkim rzucić w pizdu i w ogóle nie myśleć o tym co dalej, ale nie chcę tak. Obiecałam sobie, że pozbędę się długów jak najszybciej i jakieś tam potknięcia, nawet kosztowne, mnie nie zniechęcą. Bo w końcu błędy to najlepszy sposób na szybką naukę. A nic tak nie przywraca do życia jak soczysty kopniak w tyłek od życia właśnie. 

Bilans lutego?
+ 1900 zł
- 4175 zł 

Przewidywane wydatki?
- 300 zł powędruje na konto koty
- 600 zł zasili budżet wyzwania 30 dni za 600 zł
- 200 zł rachunki wszelakiej maści 
- 300 zł powędruje na spłatę zadłużenia

Na + zostanie mi 500 zł. 

Sytuacja nie wygląda źle, ale czuję się mocno zdemotywowana moimi styczniowymi potknięciami. Optymizm optymizmem, ale porażka po protu bardzo mnie boli. 





Komentarze

  1. Wypadki się zdarzają. Nie poddawaj się :) Pamiętam, że i tak dług był znacznie większy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odrobię to ;)
      Po prostu będę się bardziej pilnować w sytuacjach kryzysowych, bo w stresie i zdenerwowaniu łatwiej się wydaje w imię 'należy mi się po ciężkim dniu/muszę jakoś poprawić nastrój' ;)

      Najbardziej boli mnie manko w kasie. To największy minus mojej pracy - za tą najniższą krajową przez moje ręce przechodzą tysiące złotych dziennie, a jak pojawi się manko to idzie z kieszeni 'sprawcy', czyli z mojej.

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za Twój komentarz ;)