Plan wydatków na styczeń


Witam Was w nowym roku i mam nadzieję, że 2018 będzie dla Was rokiem wspaniałym i szczęśliwym. Dla mnie z pewnością będzie rokiem bardzo trudnym, ponieważ postanowiłam, że przed upływem 365 dni pozbędę się całego mojego zadłużenia. Nie zostało mi go jakoś dużo, bo z 6100 zł zrobiło się 4300 zł, więc nie jest to jakiś gigantyczny kredyt. Chciałabym jednak pozbyć się tego minusu możliwie jak najszybciej, odłożyć trochę pieniędzy i zmienić pracę na lepszą. Lepszą pod kilkoma względami, nie tylko pod względem finansowym, ale myślę, że jeszcze o tym napiszę w osobnym poście. Póki co zajmę się rozpisaniem budżetu na styczeń, według tego planu i mam nadzieję, że pójdzie mi lepiej niż w listopadzie i grudniu, kiedy to moje budżety rozjechały się w tempie ekspresowym, ale jak to pisał Michał Szafrański - nawet państwom budżety się rozjeżdżają ;) 

Nowy Rok przywitałam z zawrotną kwotą 120 złotych na koncie. Za kilka dni dostanę wypłatę i mam nadzieję, że będzie to więcej niż 1500 zł, bo założyłam sobie, że w 2018 roku każdą nadwyżkę ponad 1500 zł automatycznie przeznaczam na szybszą spłatę kredytów. Ale to dopiero za kilka dni. Póki co 120 zł zostało uszczuplone o 33,80 zł, które wydałam na sporą ilość kiwi, gruszek, jabłek i bananów oraz na moje ukochane Somersby i lody. Pierwszy wydatek w tym roku i już nowa lekcja - sprawdzaj ceny d-o-k-ł-a-d-n-i-e. Nie sprawdziłam dokładnie ceny lodów. Przyjęłam, że skoro wszystkie wokół są po 4,99 zł to te pewnie też będą. Co z tego, że inna marka... Ta nieuwaga kosztowała mnie w rzeczywistości nie 4,99 zł, a 9,99 zł i pluję sobie teraz w brodę, że jestem taka nieuważna i za mało zainteresowałam się ceną lodów, chociaż wiem, no po prostu wiem, że w tym sklepie są drogie lody. Drugą nauką płynącą z tych pierwszych zakupów jest zabieranie ze sobą dwóch materiałowych toreb na zakupy. Dzisiaj miałam jedną. Nie zmieściłam się ze wszystkim i zainwestowałam w jednorazówkę w cenie 33 groszy! Szaleństwo, ale to w końcu nie dalej niż wczoraj weszły w życie nowe przepisy ws. cen jednorazówek, a nie bardzo uśmiechało mi się taszczenie zakupów w rękach, bo znając siebie, na pewno bym coś zgubiła. 

Jak planuję wydać moje styczniowe pieniądze?
260 zł wędruje na spłatę rat kredytów
70 zł na ratę za telefon i mp4
130 zł to opłata za internet i abonament telefoniczny
240 zł wędruje na osobne konto przeznaczone na wydatki związane z kotami, bo w tym miesiącu czeka mnie zakup karmy mokrej. 240 zł to dużo mniej niż 1/12 moich rocznych wydatków na koty, więc będzie to prawdziwe wyzwanie. 
600 zł wędruje na wydatki bieżące i spożywkę w ramach wyzwania 30 dni za 600 zł 
50 zł stanowić będzie gotówkowy fundusz wypadowy, bo lubię wyjścia ze znajomymi i chcę je ograniczyć, a nie całkowicie z nich rezygnować

Wolnych środków zostaje mi więc 150 zł, które mam w planach przelać na konto oszczędnościowe. Będą stanowić bufor na wypadek, gdybym zdecydowała się jednak kupić nową parę butów zimowych, bo mam aż dwie z czego jedne przemakają i są mocno zniszczone. Nieubłaganie zbliża się dzień, kiedy trafią na śmietnik, ale przeciągam ten czas możliwie jak najdłużej, bo naprawdę je uwielbiam. Są niesamowicie wygodne. 

Styczeń to również miesiąc, kiedy rozpoczynam wrzucanie wydatków wprost do aplikacji na telefonie, bo brakuje mi kategoryzacji, a ogólny spis wydatków to dla mnie za mało. Chcę dokładnie wiedzieć, ile wydaję na jedzenie do domu, ile na jedzenie w pracy, ile na kosmetyki, ile na prezenty, kosmetyki itp. To ważna informacja, która bardzo szybko pozwoli mi wyłapać kategorie pochłaniające najwięcej z moich środków. 

Zdecydowałam się na następujące kategorię, ale możliwe, że w miarę upływu czasu zdecyduję się na jakieś modyfikacje:
1. Spożywcze dom - cała spożywka kupowana do domu plus składniki na jedzenie do pracy
2. Praca - wszystko co kupuję w czasie pracy z okazji tego, że lenistwo uniemożliwiło mi zrobienie kanapek do pracy oraz ewentualne manka w kasie, które powstały z mojej winy
3. Słodycze - bo nadal wydaję na nie za wiele
4. Dbanie o urodę - kosmetyki + wizyty u fryzjera + inne związane z tematem
5. Ubrania i obuwie 
6. Rozrywka i czas wolny
7. Zdrowie
8. Transport 
9. Rachunki i kredyty
10. Chemia
11. Koty
12. Prezenty

W 2018 roku porzucam też niemal całkowicie płatności gotówką. Jedyne na co wydaję w tym roku gotówkę to gotówkowy fundusz wypadowy w tym miesiącu w kwocie 50 zł i to tylko dlatego, że mój ulubiony bar nie ma terminala i przyjmuje tylko gotówkę. W pozostałych sytuacjach nie ma dla mnie opcji płacenia gotówką. Za szybko mi się to rozchodzi i nigdy nie potrafię ustalić gdzie poszła cała kwota, która ubyła mi z portfela. 

Mam nadzieję, że kolejny, tym razem styczniowy, etap wyzwania 30 dni za 600 zł pójdzie mi co najmniej tak dobrze jak etap grudniowy. Warto dodać, że grudzień był naprawdę przyjemnym miesiącem na takie ograniczenia się, bo posiadałam sporo zapasów ulubionego jedzenia, kosmetyków, a także pełną szafę ubrań. Dalsze miesiące ograniczania się mogą być dużo trudniejsze, ale motywacja jest, więc powinnam dać radę. W razie spadków motywacji mam prawdziwą motywacyjną bombę, czyli darmowy kurs Michała Szafrańskiego Pokonaj Swoje Długi. Polecam każdemu, kto chce pozbyć się kredytów, ale potrzebuje w tym wsparcia i wskazówek. Warto poświęcić swój czas na ten kurs. 




Komentarze