Moje wydatki 9.02-17.02

Ostatnie kilka dni obfitowało w wydatki. Część była potrzebna, część wydatków wynikała z mojego lenistwa lub uwielbienia do dobrego pieczywa. Musicie wiedzieć, że kiedy tylko wejdę do piekarni, w której można dostać prawdziwe bułki a nie te głęboko mrożone, to kompletnie przepadam. Kocham dobre pieczywo i nie potrafię odmówić sobie pysznych ziarnistych i jeszcze cieplutkich bułeczek albo pysznego żytniego chleba. Na co dzień zadowalam się zwykłym białym i mam się dobrze, ale kiedy przestąpię próg piekarni.... Żadna bułka nie ukryje się przede mną ;) Niestety dobre pieczywo pociąga za sobą koszty, a pieczenie ciągle nie ciągnie mnie na tyle, żeby zająć się własnym wypiekiem bułek i chleba. Chyba za mały popyt wśród domowników ;)

W ciągu ostatnich 8 dni wydałam naprawdę sporo, co możecie zobaczyć poniżej.

Transport, czyli bilety do pracy 25 zł. Wydałabym więcej, ale sporą część kupiła mi babcia, bo akurat była obok kiosku. Bardzo miło z jej strony. 

Praca, czyli zakupy w czasie pracy kosztowały mnie... 12,49 zł, +6,48 + 8,40 + 20 zł wydane na kawę. Razem wydałam w tej kategorii 47,37 zł, z czego 20 zł wydane na kawę pochodziło z napiwków, więc w sumie to nic na nią nie wydałam z własnych ;). Ta piekarnia obok to moje nowe uzależnienie, ale postanowiłam, że w lutym nie będę już do niej zaglądać, bo obiecałam sobie kanapki do pracy, a kończy się tym, że kupuję pyszne bułeczki albo chlebek, potem idę do żabki po jakiś serek do smarowania i przepadam. 

Słodycze, czyli coś z czym walczę, ale wybitnie nieskutecznie pochłonęły z mojego budżetu 9,56 zł. 

Czas wolny - ogólny worek sytuacji typu wyjście na piwo, wypad na kolację z partnerem, koncert to na chwilę obecną 31 zł. 

109 zł pochłonął zakup żarówek energooszczędnych oraz chemii do domu. To jest ten mój udział w utrzymaniu domu, o którym kiedyś pisałam. 

Na zakupy spożywcze do domu wydałam 52,78 zł. Kupiłam m. in. paprykę, serek do sałatek, oliwki, sporo owoców do smoothie, warzywa na patelnie (za dużo na to wydaję), sos do makaronu w słoiku, bo od wieków nie jadłam, trochę suszonych moreli, gotową kanapkę za 3 zł, bo byłam ciekawa czy w ogóle są dobre, twaróg. 

Ostatnie 8 dni pochłonęło mi z konta.... 274,71 zł. Bardzo dużo biorąc pod uwagę fakt, że tak naprawdę nic wielkiego nie kupiłam. 

Moja aplikacja podpowiada mi, że od początku lutego wydałam na wydatki bieżące 435 z groszami, co oznacza, że na najbliższe 11 dni mam 165 zł. 

Komentarze