Podsumowanie wydatków Kwiecień 2018



Od ostatniego wpisu na tym blogu upłynęło sześć tygodni. W międzyczasie co prawda coś opublikowałam, ale po kilku dniach rozmyśliłam się i usunęłam to, ponieważ było zbyt mocno podyktowane emocjami i dalekie od tematyki finansów. Te sześć tygodni było bardzo trudne. Z beztroskiej dziewczyny mieszkającej z rodziną zmieniłam się w opiekuna osoby chorej na nowotwór w zaawansowanym stadium. Moje życie zmieniło się. Doszły mi nowe obowiązki, muszę myśleć nie tylko o sobie, ale i o chorym najbliższym członku rodziny, ponieważ po wizycie w szpitalu, diagnozie i zaleceniach może robić niewiele. Wiecie, spokojny, lekki żywot, spacery, lekkostrawna dieta, żadnych wysiłków, częste wizyty u lekarza i leczenie. To wszystko sprowadza się do tego, że jestem w trakcie przeorganizowania. Uczę się nowej roli, godzę się ze smutną diagnozą i próbuję żyć mimo tego, choć jest to bardzo trudne. 

Wszystkie te problemy rodzinno-zdrowotne pochłonęły mnie w marcu do tego stopnia, że w ogóle nie kontrolowałam wydatków. Ot tak żyłam, chodziłam do pracy, bywałam w szpitalu i działałam bardziej na zasadzie autopilota. W kwietniu zdecydowałam, że przekreślam pierwszy kwartał. Był gówniany pod względem finansowym. Zdarza się. Idę naprzód. Sumowałam wszystkie wydatki, pozmieniałam kategorie  i starałam się wyłapać zmiany jakie zaszły w moich finansach przy okazji zmian w życiu. 

Zdecydowałam się na utworzenie osobnych kategorii na:
1. Jedzenie na mieście, ponieważ wrzucane do ogólnej kategorii CZAS WOLNY zaburzało mi obraz tego, co jest rozrywką a co konsumpcją. 
2. Słodycze, napoje, przekąski - do tej pory zakamuflowane w różnych kategoriach typu praca, zakupy dom, czas wolny. Obecnie wyciągnięte i zsumowane osobno, żebym widziała ile idzie na wszelkiego rodzaju przekąski słone typu paluszki, precelki, słonecznik, słodycze - czekolady, batony itp. oraz napoje. Napoje zawierają wszystko to, co nie jest wodą. 

W kwietniu moje wynagrodzenie wyniosło 2666 zł.
Wydatki z całego miesiąca: 2186 zł
Oszczędności na dzień dzisiejszy 1100 zł 

664 zł opłaty stałe, czyli raty za telefon, mp4 oraz raty kredytów + nadpłacenia
322 zł jedzenie dom
67 zł chemia
240 zł koty (pierwszy raz w tym roku udało mi się zmieścić w tej kwocie ;)) 
171 zł zdrowie 
162,50 zł jedzenie na mieście !!! 
129 zł słodycze, napoje, przekąski !!! 
101 zł ubrania 
98 zł kosmetyki 
70 zł prezenty 
47 zł praca
19,50 zł transport

322 zł na jedzenie na dom to w moim przypadku dość dużo. Kwotę podbijają zakupy do domu z okazji przyjazdu gości, wiadomo, gości trzeba czymś poczęstować oraz po kilku tygodniach, kiedy praktycznie żyliśmy według schematy praca-szpital-spanie trzeba było uzupełnić zapasy strategicznych produktów typu przyprawy.

67 zł na chemię to sytuacja nowa. Zwykle to nie ja zajmuję się zakupami chemii do domu, jednak w tym miesiącu spadło to na mnie i kupiłam, co było trzeba. Przy okazji nacięłam się na sytuację, gdy na półce cena wynosi 11,00 zł a przy kasie chcą 23,99 zł... 

171 zł na zdrowie wydane na moje suplementy diety oraz drobiazgi potrzebne dla chorego - plastry, bandaże, opatrunki, które należy codziennie zmieniać i inne, o których nie chcę pisać.

162,50 zł na jedzenie na mieście to ogromny szok. Mogę to oczywiście wytłumaczyć na wiele sposobów, fakt jednak jest taki, że to przejedzone 162,50 zł. Właściwie jest tylko kilka sytuacji, kiedy faktycznie jadłam, bo byłam taka głodna. Reszta to hmmm... zjadłabym coś...

129 zł na słodycze, napoje i przekąski to kwota, która bardzo mi umykała w poprzednich zestawieniach. Wszystkie te drobne cukry za 2-3 zł maskowały się w kilku kategoriach i nie potrafiłam sobie jasno odpowiedzieć ile na to idzie. Aż do momentu, gdy postanowiłam skrupulatnie to wydzielać. 129 zł to dwie pary świetnych sandałków na lato. 129 zł na jedzenie obfitujące w cukier to gigantyczna ilość cukru wprowadzona do organizmu....

101 zł na ubrania to właściwie niewiele, jeśli dodamy do tego fakt, że 50 zł z tej kwoty kosztowała nowa torebka, w którą zainwestowałam z powodu tego, że poprzednia w typie listonoszki po prostu się zniszczyła od ciągłego eksploatowania a innej na długim pasku i takiej pojemnej nie ma. Odżałowałam więc i kupiłam potrzebny element garderoby. Reszta to 23 zł wydane na nowe wkładki do wiosennych butów oraz 23 zł wydane na ubrania w lumpeksie. 

98 zł kosmetyki to tak naprawdę uzupełnienie wykończonych kosmetyków. Odżywka do paznokci, szampon przeciwłupieżowy - te dwie rzeczy kupuję chyba raz na pół roku albo i rzadziej. Dodatkowo dezodorant, pasta do zębów, żel do twarzy. Ok, przyznaję się, w tych 98 zł jest 8 zł wydane na szminkę do ust. Niestety niewypał. Niesamowicie się rozmazuje. A 16 zł wydałam na farbę, żeby rozjaśnić na wiosnę końcówki włosów i dodać im nieco refleksów. 


Na pewno pamiętacie, że w poprzednich miesiącach podjęłam wyzwanie, że w I kwartale 2018 kupuję tylko najpotrzebniejsze ubrania i kosmetyki. Jak mi poszło?

Od 1.01 do 31.03. wydałam na ubrania... 129,58 zł.  Średnio 43 zł z groszami na miesiąc. 
Co takiego kupiłam? Odświeżacz do butów, torebkę w lumpeksie, kilka bluzek dla bliskiej osoby. Dla siebie nie mogłam za wiele znaleźć. Nie miałam czasu ani weny, a z ostatnich zakupów wróciłam ze spodniami i bluzką. Jest dobrze. Nadal muszę uzupełnić szafę o dwie pary dżinsów oraz bazowe czarne koszulki, bo mam aż jedną. Tyle. Może w międzyczasie kupię jakieś buty, ale to już zależy od moich potrzeb. W tej chwili potrzeby posiadania nowych butów nie mam. Gruntowne porządki w szafie i zmiana garderoby z zimowej na letnią uzmysłowiła mi, że mam mnóstwo świetnych ubrań i niczego mi nie trzeba z wyjątkiem tych koszulek ;)

Natomiast na kosmetyki wydałam... 165 zł. Było w tym trochę zapasów kosmetycznych m.in. kilka opakowań mojego ulubionego kremu, który został wycofany ze sprzedaży. Ulubione maski do włosów z hebe, do którego mam daleko i nie po drodze, lotiony przeciw wypadaniu włosów w okazyjnych cenach + wydatki na bieżące potrzeby typu nowy pilniczek do paznokci, bo stary się przetarł. 

Myślę, że w tych kategoriach zakupoholizm został opanowany. Nie odczuwam potrzeby gromadzenia kolejnych ubrań i kosmetyków. Czuję się nawet mocno przytłoczona tym, co mam i nie ukrywam, że ostatnie doświadczenia pokazały mi, że liczy się tylko zdrowie. Reszta się ułoży. 

Przy okazji nauczona tym samym doświadczeniem poproszę Was o tym, żebyście robili badania kontrolne krwi, moczu, kału i ogólnie całą morfologię + poświęcili 100 zł rocznie na prywatne usg jamy brzusznej. Sami nie wiemy co mamy w tych bebechach, a potem może się okazać, że zaniedbanie i olewanie badań skutkuje tym, że na leczenie jest już za późno. O wiele za późno. Dbajmy o siebie wszyscy, bo mamy tylko to życie i warto je przeżyć w dobrej formie i z uśmiechem na twarzy. A do szczęścia naprawdę nie potrzeba wiele. 






Komentarze

  1. Przykro mi. Ale miło Ciebie znów tutaj widzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci że całkiem dobre te oszczędności. Jeśli bym miał spisać swoje to najwięcej pewnie idzie u mnie na koszt utrzymania samochodu, no i wspomniane przez Ciebie raty kredytów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uparłam się, że odlożę 1600 zł i właśnie mi się to udało ;-) także no... Pierwszy finansowy sukces :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za Twój komentarz ;)