Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2018

Codzienne zakupy spożywcze

Codzienne zakupy spożywcze to patent moich znajomych na oszczędzanie. Brzmi zapewne absurdalnie wobec nadsyłanych zewsząd porad typu rób duże zakupy raz na tydzień/dwa tygodnie/miesiąc, a potem dokupuj to, czego brakuje. Moi znajomi robią dokładnie odwrotnie. Codziennie kupują niemal wszystko od podstaw w ilości takiej, żeby wystarczyło na dzień dzisiejszy i ewentualnie jutrzejsze śniadanie. Niemal wszystko, bo zawsze mają przyprawy, wodę mineralną i lody w malutkiej zamrażalce. Lodówkę też mają bardzo malutką. Skąd się to w nich wzięło? Dlaczego postępują wbrew wszelkim finansowym poradom? Dlaczego nie magazynują jedzenia i nie kupują w promocji więcej? 
Ano nie lubią składować. Mają też malutką lodówkę i przez dłuższy czas mieszkali z rodzicami, którzy uwielbiali magazynować jedzenie i robić duże zakupy. Ogromna ich część marnowała się, lądowała w śmietniku, potem były kolejne zakupy i ciągłe narzekanie, że brakuje pieniędzy, a życie jest takie drogie. W ich przypadku było bardzo d…

Podsumowanie wydatków z czerwca

Czerwiec uszczuplił moje konto o 2300 zł. Złożyło się na to sporo czynników, w głównej jednak mierze spłata i nadpłata kredytów (750 zł z powyższej kwoty).  Jak widać cała reszta poszła na tzw. życie. Ciekawi na co przeznaczałam średnio 50 zł dziennie w ostatnich tygodniach?

W lipcu płacę gotówką!

Przejrzenie zestawień finansowych za ostatnie miesiące nieźle sprowadziło mnie na ziemię. Szczególnie czerwcowe, nad którym właśnie pracuję i które jasno pokazuje mi, że wydatki na jedzenie na mieście przekroczyły kwotę 200 zł. Niby mam na to wytłumaczenie w postaci pracy po 11h dziennie, co skutkuje totalnym lenistwem w kuchni, ale nie dajmy się zwariować. Nadal mam długi. Niemałe. A żyję co najmniej tak jakbym ich nie miała. 
Kilka ostatnich miesięcy z wydatkami na poziomie ponad 2 tys złotych miesięcznie to naprawdę dużo biorąc pod uwagę fakt, że nie mam do opłacenia żadnych rachunków oprócz telefonicznego, za internet i rat kredytów. Pofolgowałam sobie w niektórych kategoriach bardzo i przyznaję szczerze, że zatarł mi się cel, dla którego założyłam tego bloga - jak najszybsza spłata zadłużenia. 
Prawda jest taka, że gdybym sumiennie przez kilka miesięcy podporządkowała swoje życie i wydatki wyzwaniu 30 dni za 600 zł to w chwili obecnej byłabym debt free. Może obsunęłoby się to pr…

Wydatki na koty w I połowie 2018 roku

Temat wydatków na koty jest nieodłącznym elementem mojego budżetu, ponieważ mam ich kilka i faktem jest, że takie stado czworonogów pożera naprawdę sporo pieniędzy. Uprzedzając wszelkich życzliwych, pozwolę sobie napisać, że nie żałuję żadnego wydanego na koty grosza i ba, wydałabym na nie jeszcze więcej, ale w chwili obecnej mają wszystko to, czego im trzeba. Czeka nas jeszcze wizyta u weterynarza, ale to załatwię podczas urlopu, ponieważ szczepienia, odrobaczenia i badania całej czwórki są czasochłonne i kosztują krocie. A całe stado trzeba odrobaczać i szczepić na raz. Na raty jest to bezsensowne. 
Poprzednie posty na temat wydatków na koty znajdziecie w odnośnikach poniżej: Ile kosztuje utrzymanie kota? Wydatki na koty w 2017 roku 
Przypomnę również, że moim założeniem w kwestii kocich wydatków były wydatki na poziomie kwoty 240 zł/msc. Już teraz wiem, że raz mi się udawało a raz nie. W sumie w ciągu roku powinna wydać na moje koty maksymalnie 1440 zł. Kwota bliska minimalnej krajo…

Jak zainwestować nadwyżkę pieniędzy?

Do napisania tego postu natchnęła mnie przypadkowo poznana osoba, z którą miałam okazję rozmawiać. Jakoś tak od słowa do słowa rozmowa zeszła na temat pieniędzy i inwestycji tej ich części, która nagle pojawiła się w naszym budżecie. Wiadomo, że absolutną podstawą jest oszczędzanie i spłata zadłużenia. Ta jednak osoba zwróciła mi uwagę na coś, co jest banalnie proste, możliwe zawsze i co kompletnie nie przyszło mi do głowy za co pluję sobie w brodę od tamtego czasu niemal co chwilę. Bo jak to w życiu bywa najprostsze sposoby są najlepsze i najczęściej nawet nie zwracamy na nie uwagi, aż do czasu gdy jakaś mądra głowa rzuci nam tym banałem w twarz z dumą, a nam szczęka do ziemi opadnie, bo jak to??? Ja na to nie wpadłam????

Jak odkryłam, że mam za dużo ubrań?

Stało się to zupełnie nie dawno. Rutynowe porządki w szafie z okazji przyjścia lata i wyczekiwanych temperatur bliskich 30 stopni. Ciepłe rzeczy powędrowały do pudeł i walizek, a cienkie zajęły ich miejsce na wieszakach i w komodzie. Niestety przy okazji odkryłam coś, co bardzo mnie zasmuciło. Część ubrań kompletnie przestała na mnie pasować. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy przytyłam 10 kg przez siedzący tryb życia i cóż... Zupełnie tego nie zauważyłam, aż do momentu, gdy nie dopięłam się w ulubionej koszuli z 2016 roku, a obcisłe rurki z tego samego okresu nie pasują na mój tyłek. A raczej na uda, bo do tyłka to one nawet nie dotarły... Wstyd. Wiem. 
Początkowo pojawiło się wyparcie. Schowałam za małe rzeczy do szafy wraz z innymi wiosenno-letnimi i tak potykałam się o nie przez kilka ostatnich tygodni wzdychając i odsuwając od siebie myśl, że już na mnie nie pasują. Niedługo potem postanowiłam poświęcić popołudnie na przymiarkę wszystkiego, co mam w szafie, żeby objąć ogrom p…

L4 czy praca w chorobie?

Zaczęło się znienacka - silne uczucie chłodu i zimna, dreszcze, obfite poty, okrutny ból gardła podczas przełykania, ponad 38 stopni gorączki. Sięgnęłam po ibuprom. Dwie tabletki, potem kolejne dwie i jeszcze dwie. Poszłam do pracy na kilka godzin, bo już obiecałam, czułam się świetnie. Ibuprom zamaskował objawy i dał mi poczucie, że spokojnie przetrwam do jutra, wyleżę się i może pójdę do lekarza po antybiotyk. Zamaskował - słowo klucz. W nocy obudziły mnie dreszcze i poty, termometr wskazywał 39 stopni, a ja z trudem odliczałam czas do 8 rano - godziny rozpoczęcia rejestracji do lekarza. Dostałam się do lekarza nieco po 9, dowiedziałam, że mam poważne zapalenie będące powikłaniem po anginie. Fizycznie czułam się przecież dobrze. A może po prostu pędziłam tak bardzo, że nie zauważyłam, że coś jest nie tak? W końcu poprzednią anginę spędziłam w pracy. Zajadając na zmianę antybiotyki, leki przeciwbólowe i leki przeciwzapalne. I tak przechorowałam to wszystko pracując, bo obiecałam kom…

Podsumowanie wydatków za maj

Końcówka maja była dla mnie prawdziwym zaskoczeniem. Niespodziewanie otrzymałam od znajomego zwrot pieniędzy, które otrzymał ode mnie wiele miesięcy temu. Przez ostatnie miesiące próbował zaaklimatyzować się w nowym mieście i rozpocząć tam całkowicie samodzielne życie. Szło mu różnie dlatego też cierpliwie czekałam na zwrot pożyczonych mu pieniędzy, ale nie ukrywam, że miałam momenty, kiedy to byłam niemal pewna, że nigdy więcej ich nie zobaczę.  A jednak! Dosłownie dzień po poprzednim poście otrzymałam na konto przelew z wielkim DZIĘKUJĘ w tytule oraz telefon z dłuuugą historią co tam u niego. Jeśli kiedykolwiek tak jak on rzucę wszystko i postanowię z dnia na dzień na spontanie wyprowadzić się do innego miejsca bez pracy i oszczędności to finalnie też chcę wykonać tak optymistyczny telefon. Prawdziwy happy end i mam nadzieję, że ta dobra passa będzie mu się ciągnęła jeszcze długo długo. Dobry facet zasługuje na dobre życie, prawda? ;) A i miłość pojawiła się w tle, także wszystko i…