Podsumowanie wydatków z czerwca



Czerwiec uszczuplił moje konto o 2300 zł. Złożyło się na to sporo czynników, w głównej jednak mierze spłata i nadpłata kredytów (750 zł z powyższej kwoty).  Jak widać cała reszta poszła na tzw. życie. Ciekawi na co przeznaczałam średnio 50 zł dziennie w ostatnich tygodniach?




Naprawdę uwielbiam moją aplikację do spisywania wydatków. Jest prosta, przerobiłam jej kategorie na takie bardziej moje, czyli dodałam np. osobną kategorię na słodycze oraz jedzenie kupowane do pracy oraz jedzenie na mieście. Bardzo pilnuję tego, żeby wartości w niej zapisane zgadzały się z wydatkami z mojego konta, a wszelkie nieścisłości były od razu wyłapywane. Wydatki w aplikacji zaokrąglam do pełnych złotówek, żeby nie było zbytnego zamieszania i żeby dobrze się na to patrzyło. Jednak mimo mojego uwielbiania do kart bankowych i płacenia tylko wirtualnymi pieniędzmi od 1 lipca płacę tylko gotówką za wydatki codzienne. Wypłaciłam już sobie 600 zł na te 31 dni i spróbuję wyjść ze swojej strefy komfortu. Karty głęboko schowam do szafy i przypomnę sobie jak to jest znów używać gotówki. Może używanie gotówki faktycznie jest kluczem do ograniczenia wydatków? Sprawdzę, a Wy razem ze mną podczas czytania lipcowych postów. 

Zaraz po najdroższej kategorii wśród moich wydatków, czyli obsłudze kredytów, uplasowała się kategoria zakupy dom(322 zł) w tym 296 zł zakupy spożywcze i 26 zł chemia. Na podium trafiły także wydatki na zdrowie, bo kompletnie mnie rozłożyło (250 zł). A zaraz za podium mamy:

1. Jedzenie na mieście (230 zł) - przy pracy od 9 do 20, braku kuchni i lodówki w pracy oraz tych upałach musiałam wspomagać się czymś w trakcie przerwy i po pracy, bo naprawdę nie chciało mi się gotować albo jeść rozpuszczonych i zleżałych w gorącu kanapek. Tak duża kwota w tej kategorii skłoniła mnie do pracy nad sobą i była głównym powodem do ograniczenia wydatków w lipcu. 230 zł to jednak spora część moich zarobków nawet jeśli jest to kwota przeznaczona na jedzenie. 

2. Abonament za telefon, internet, doładowanie karty dla babci - 169 zł.

3. 145 zł poszło na koty. Najniższa w tym półroczu kwota z czego jestem dumna i jednocześnie słabo mi jak pomyślę jaki składzik karmy mam w szafie. Walka ze składowaniem to mój cel na najbliższe półrocze.

4. 87 zł poszło na kosmetyki i preparaty hamujące wypadanie włosów.

5. 78 zł to wydatki związane z wyjściami ze znajomymi na kawę lub piwo.

6. 115 zł wydałam na ubrania, a dokładniej na buty na jesień, kurtkę dżinsową, portfel i torebkę.

7. 69 zł to prezenty 

8. Słodycze, napoje, przekąski 69 zł. Ostatnio to raczej w większości woda i lody, bo czekolada sama w sobie i inne batony przestały mi smakować. 

9. Praca 12 zł - 3 razy kupiłam gotową kanapkę. 


Nie ukrywam, że ciekawa jestem lipca, a dokładniej swoich wyborów i zachowań przy bardzo ograniczonym budżecie. 600 zł to raptem 20 zł/dzień, ale może to wystarczy gdy tylko odrzuci się zbędne wydatki i zachcianki?

Żeby rozwiać wątpliwości na temat daty publikacji dodam tylko tyle, że mam zapas jedzenia na najbliższe kilka dni, a z domu nie wychodzę z powodu paskudnej pogody i choroby. Może i bym się ruszyła gdzieś, ale skutecznie powstrzymuje mnie 0,00 zł na rachunku bieżącym, a nie chcę ruszyć ani oszczędności, ani 600 zł przeznaczonych na lipiec, więc nie wydaję.

Życzcie mi powodzenia w lipcu ;-)

Komentarze

  1. Powodzenia!
    A jak się nazywa aplikacja, z której korzystasz?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie to nazywa się expense manager. Nic wymyślnego. Pierwsza lepsza znaleziona w sklepie play na telefonie po wpisaniu 'spisywanie wydatków'. Miałam jeszcze inne, ale ta jest tak łopatologiczna, że mnie do siebie przekonała. Nie trzeba mi wykresów, zmiennych, trendów i innych cudów, wystarczy świadomość ile na co wydaję i nad czym popracować :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za Twój komentarz ;)