Ile czasu faktycznie spędzamy w pracy?


Nie odpowiem na to pytanie za Was, ale napiszę Wam jak to wygląda u mnie. Pracuję w miejscu, gdzie pracuje się 7 dni w tygodniu +/- 10 godzin dziennie + w niektóre święta. Tzw. równoważony czas pracy. Teoretycznie w pracy jestem 9,5h, w praktyce wygląda to tak, że aby wyrobić się ze wszystkim przychodzę nieco wcześniej i wychodzę nieco później. Z tego nieco robi się często ekstra pół godziny dziennie, więc mój czas pracy wydłuża się z 9,5h na 10h. Te pół godziny to oczywiście wolontariat. Uprzedzając pytania w moim zakładzie pracy działają związki zawodowe, które nie potrafią wywalczyć tego, abyśmy mieli więcej płatnego czasu przed otwarcie i po zamknięciu. Wiecie, chodzi o czas, kiedy nie ma klientów. Nie da się jednocześnie sprzątać, przeliczać kasy, robić zamknięcia dnia i obsługiwać klientów. Tak więc moje 18-19 dni pracy w miesiącu zmienia się w 18-19 dni pracy po 10h, a czasami nawet po 12h, ale to już osobna kwestia, plus do tego wszystkiego godzina na dotarcie i powrót z pracy. To oczywiście optymistyczna wersja, bo bardzo często do tych 18-19 dni dochodzą kwestie delegacji na zastępstwo w inne miejsce, co ten mój czas pracy w miesiącu jeszcze zwiększa albo tak jak to się dzieje w lipcu, sierpniu i wrześniu - sezon urlopowy. Lipiec jest dla mnie miesiącem, w którym 23 dni spędzam w pracy, a zaledwie 8 dni mam wolnych. W dodatku tak się to jakoś ułożyło, że większość wolnych dni mam na początku miesiąca, a potem tyram sobie niemal dzień w dzień. Daje to 230h spędzonych w pracy plus jakieś 20 godzin na dotarcie do pracy i powrót do domu. A to już daje 250 godzin w skali miesiąca. Biorąc pod uwagę, że lipiec sam w sobie ma 744 godzin, to na życie, sen i coś poza pracą zostaje mi raptem 494 godziny. Niewiele, prawda?

Te wszystkie wyliczenia i informacje napisałam Wam po to, żebyście poświęcili chwilę i zastanowili się ile tak naprawdę czasu zajmuje Wam praca i cała otoczka z nią związana - dotarcie do niej, powrót, przygotowanie jedzenia do pracy. Ile godzin wychodzi z tego przychodzenia odrobinę wcześniej i zostawania odrobinę dłużej? Ile zostaje Wam czasu wolnego na wszystko inne - zarówno te konieczne czynności jak sen, jedzenie, toaleta, jak i te tylko dla nas - czytanie książki, film, kino, koncert, kawa ze znajomymi, obiad z rodziną, rozwój osobisty? 

Myślę, że każdemu z nas należy się raz na jakiś czas chwila z kartką papieru i analiza, ile swojego czasu poświęcamy na co, bo czas to też zasób, w dodatku taki, którego nie da się zyskać, można go tylko zaoszczędzić. Chciałabym, żeby każdy z nas spróbował dostrzec jak wygląda w jego przypadku rozkład życie vs. pracy oraz co zyskujemy kosztem pracy, a co jej kosztem tracimy, bo może tracimy zbyt wiele? Jakkolwiek przykro to brzmi, bo żyć przecież trzeba, a bez pracy żyć się nie da. 




Komentarze