Wyzwanie finansowe na ten kwartał to...



Poprzedni kwartał  uszczuplił moje konto o 7386 zł. Wychodzi z tego średnio 2470 zł miesięcznie, 586 zł tygodniowo i 81 zł dziennie. Naprawdę sporo. Co prawda najwięcej wydałam z tego na spłatę i nadpłatę kredytów, jednak kwota i tak nieźle mnie szokuje. Zupełnie inaczej wyglądają wydatki po miesiącu, a inaczej po całym kwartale. Bardzo łatwo można wyłapać kategorie, które w dłuższym okresie czasu generują największe koszta i szybko przeanalizować czy stoi za tym jednorazowy wydatek czy może stale wrzucamy najwięcej do tego akurat wora. 

Dzięki mojej bardzo prostej aplikacji w telefonie mogę nie tylko zobaczyć kwartalne kwoty w poszczególnych kategoriach, ale również ich procentowy udział w tych 7386 zł. 

24,9 % kredyty (1838 zł)
12,3% zakupy spożywcze i chemia ( 910 zł)
10,9% zdrowie (807 zł)
9 % koty (663 zł)
7,4 % abonament za telefon, internet (548 zł)
7% jedzenie na mieście (513 zł)
6,7 % czas wolny (498 zł)
6,5% ubrania (483 zł)
4,4% słodycze, napoje przekąski (323 zł)
4,3% prezenty (314zł)
3,7% kosmetyki (272 zł)
1,3% praca (95 zł)
1,3 % transport (94 zł)
0,4% inne (26 zł)

Kategorie zaznaczone na czerwono to te, z których nie jestem dumna. Szczerze mówiąc to wręcz się ich wstydzę, bo to naprawdę duże sumy jak na osobę walczącą z długami. Przyznam się Wam, że miałam momenty, w których zastanawiałam się czy nie ukryć części spośród tych nieciekawych wydatków. Stwierdziłam jednak że to bezsensu i nic mi to nie da. Nie po to zakładałam tego bloga, żeby ściemniać. Założyłam go po to, żeby mi pomógł. 

Jeśli zaś chodzi o te zaznaczone na zielono, to jestem z nich bardzo zadowolona. Po pierwsze dlatego, że nadpłaciłam dużą część moich kredytów, a po drugie - udało mi się opanować kosmetyczny zakupoholizm. Jakoś tak z czasem moje potrzebny znacznie się obniżyły. Wydaję co prawda trochę pieniędzy na różnego rodzaju ampułki na wypadanie włosów, ale od pewnego czasu mam z tym problem, co odbija się na kategorii zdrowie.

A co jest tytułowym wyzwaniem finansowym na ten kwartał?


1. Nie kupuję ŻADNYCH ubrań. 
Mam ich zwyczajnie za dużo i nie mam kiedy nosić wszystkich spośród nich, co skutkuje tym, że z czasem muszę je wydawać dalej, bo przestają na mnie pasować albo już mi się nie podobają. Kupowanie kolejnych ubrań w sytuacji, gdy brakuje mi czasu nacieszyć się obecnymi jest dla mnie pozbawione sensu. 

2. Wydatki z obecnego kwartału (lipiec/sierpień/wrzesień) chcę zamknąć w kwocie maksymalnie 6500 zł. 
Początkowo myślałam o kwocie 6000 zł, jednak szykuje mi się większa impreza w rodzinie i nie zdecydowałam jeszcze czy się na nią wybiorę czy nie. Wolę więc dorzucić kilka stówek do planu budżetu niż potem biczować się, że nie dałam rady zmieścić się w założonej kwocie. Jestem przeciwniczką optymistycznego planowania budżetu, w którym zakładam, że nagle obniżam wszelkie koszty życia o 50%. Przyciśnięta do muru na pewno dałabym jakoś radę, bo po prostu musiałabym dać, jednak przyciśnięta do muru nie jestem, więc wolę uciąć mniej niż uciąć tyle, że już w połowie drogi rozjedzie mi się budżet. Wtedy zwykle włącza się demotywacja, zwiększona chęć wydawania więcej i porzucenie spisywania wydatków, bo i tak już się wszystko rozjechało. 

A jak tam u Was z wyzwaniami finansowymi? Macie jakieś na ten miesiąc lub kwartał? 

Komentarze

  1. off topic: na wypadające włosy i ich szybkie odrośnięcie najlepsza wcierka Jantar od Farmony. Najlepiej pipetką pasteura (taką plastikową) nabrać kilka ml i wkraplać bezpośrednio na skórę głowy, równomiernie pomiędzy włosami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki tam off top - tu można o wszystkim ;)
      Wcierkę jantar mam właśnie w zapasie i następną w kolejce do użycia. I jeszcze takie ampułki z placenty, ale nie chcę tak wszystkiego na raz w tym samym czasie mieszać.

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za Twój komentarz ;)