Jak wydać 1400 zł w 9 dni


Mam genialny timing - za każdym razem, gdy tylko obiecam sobie ograniczyć wydatki, to wydatki jakoś tak same się rozmnażają. W ciągu ostatnich 9 dni wydałam ponad 1400 zł. Właściwie w ciągu 7 dni biorąc pod uwagę święta. Na co wydałam? No nie na siebie ;) 

Od pewnego czasu odciążam finansowo babcię, bo mogę i chcę. Zarabiam wystarczająco dużo, żeby jej pomagać w różnych sferach życia i bardzo mnie to cieszy, bo ona również wiele razy mi pomagała. Właściwie to przez długi czas zastępowała mi rodziców kompletnie zajętych swoim życiem i swoimi ówczesnymi partnerami. Zawsze była mi bliska i fakt, że mogę sprawić jej drobne przyjemności jest dla mnie bezcenny.

Na co więc wydałam?

530 zł * telefon - dokładniej to zapłaciłam 80 zł za aktualny rachunek telefoniczny i złożyłam wypowiedzenie umowy - szacowany koszt 450 zł. Może mniej ze względu na ten zapłacony za maj rachunek. Okaże się. Póki co 450 zł czeka odłożone na osobną kupkę i odpowiedź operatora.

50 zł - internet 

170 zł - mokra karma dla kotów. Więcej w tym miesiącu na koty nie wydam, bo mamy zapas karmy suchej, żwirku, a dzisiaj rano odebrałam zapas karmy mokrej. Wszystko to bez problemu wystarczy co najmniej do początku czerwca, a może i dłużej.

155 zł - lekarstwa dla babci.

120 zł - ubrania dla babci - kurtka, sweter, kilka koszulek. 

118 zł - spożywka po części dla babci.

115 zł - bilety do kina oraz na koncert.

55 zł - maseczki do twarzy, szampon, żel pod prysznic, dezodorant.

50 zł - jedzenie na mieście - dwa wyjścia z babcią.

30 zł - słodycze, napoje, przekąski, czyli w moim przypadku dwa opakowania nimm 2 kwaśne oraz 4 kartony soku pomarańczowego.

30 zł - chemia do domu.

10 zł - bilety na autobus. 

Łącznie: 1433 zł *. Może trochę mniej, zweryfikuję pod koniec miesiąca, gdy będę już na pewno wiedziała ile wynosi kara za rozwiązanie umowy z operatorem.

Mam świadomość tego, że wydałam mnóstwo pieniędzy w zaledwie kilka dni, jednak powiem Wam, a raczej napiszę - warto wydawać, gdy wiemy, że to faktycznie pomaga, sprawia radość, odciąża napięty budżet bliskiej nam osoby. Jestem przeciwnikiem chodzenia na łatwiznę i dawania pieniędzy. Jakoś tak pomoc w formie pieniędzy jest dla mnie za mało zaangażowaną formą pomocy. Wolę zabrać bliską osobę na zakupy i kupić jej kurtkę lub buty, których potrzebuje, zrobić jej zapas kawy, herbaty, suchych produktów, zapłacić za lekarstwa lub rachunki. Lub jak to bywa z naszymi sąsiadami w podeszłym wieku - podrzucić im karmę dla kota i psa i trochę zapasów po zakupach. 

W naszym kraju niby jest dostatek i jako takie bogactwo, jednak nadal jest mnóstwo ludzi w podeszłym wieku, którzy zmagają się z ubóstwem i zwyczajną biedą. Opłacą rachunki, wykupią leki i brakuje na życie, zostaje na bardzo skromną wegetacje. Osobiście mam styczność z kilkoma takimi przypadkami, koleżanka opiekunka środowiskowa - z całą masą emerytów, którym po opłaceniu rachunków i zakupie leków zostaje 140-200 zł na jedzenie na cały miesiąc. Wielu z nich pracowało całe życie, długie lata, nierzadko byli ofiarami odciągania skrajnie niskich składek, co poskutkowało żałosną emeryturą, za którą teraz zdarza im się głodować. 




4 komentarze:

  1. niby nie dużo- jesli zwazymy na fakt ze ponad 500 PLN wydalas na telefon, to zostanie 900 PLN. Ale zwazywszy na fakt np. ze kwota nie oibejmuje rachunkow, jedzenia ( symbolicznie) to jednak suma robi wrażenie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, ale myślę, że warto było :) radość babci bezcenna :)

      Usuń
  2. Tylko podziwiać za wytrwałość, młode osoby najczęściej kusi by kupić sobie coś nowego, wyjść gdzieś coś zobaczyć. Nie idą takie nawyki z oszczędzaniem w parze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszczędności się przydają. Bardzo widzę to w ostatnich trudnych tygodniach, gdy widzę jak pieniądze uciekają z portfela, bo wydatek goni wydatek. Nie chciałabym nie mieć w takiej sytuacji oszczędności, bo musiałabym się solidnie zapozyczyc.

      Usuń

Bardzo dziękuję za Twój komentarz ;)