Ile wydawałam w pierwszej połowie 2019 roku?



Za dużo. 

Na tym właściwie mogłabym skończyć, bo wstyd mnie ogarnia, kiedy patrzę na moje wydatki z ostatnich miesięcy. Właściwie to wstyd ogarnia mnie dopiero teraz, kiedy zobaczyłam zestawienie z całego półrocza i przydarzyły mi się w życiu przykre rzeczy, które pozbawiły mnie oszczędności. Brak oszczędności mocno zmienia perspektywę i inaczej patrzy się na wydatki, które w spokojnych czasach były wydatkami dopuszczalnymi, kwitowanymi słowami - ok, na X wydawałam tyle i tyle, ok, zdarza się. 

Ile więc wydałam w maju i czerwcu, kiedy to milczałam na blogu?


KategoriaVVI
Spożywcze355485
Ubrania3200
Kosmetyki6080
Zdrowie155115
Praca100
Transport4590
Rozrywka300135
Jedzenie NM10080
Słodycze etc.4060
Prezenty45105
Łączność520210
Dom650
Koty185540
RAZEM22001900

Maj był tym dobrym miesiącem - wrzuciłam finansowy luz. Były wypady to teatru, rezygnacja z abonamentu telefonicznego, spore ubraniowe zakupy dla mnie, babci i bliskich osób. W SH za 320 złotych można mieć OGROM ubrań świetnej jakości.  Z NO często jadłyśmy na mieście, sporo wydałam na witaminy dla babci. To był bardzo dobry miesiąc, który okazał się ciszą przed burzą - w czerwcu totalnie się spłukałam. Pierwsze kilka dni było jeszcze ok - wtedy to wydałam prawie 400 zł na karmę dla bezdomnych kotów, które pomagam dokarmiać, a potem poszło już z górki. W moich zestawieniach finansowych tego nie zobaczycie, ale z konta oszczędnościowego wyparowały mi wszystkie pieniądze - kilka tysięcy złotych władowanych w kieszeń służby zdrowia, aptek i usług medycznych. 

Z perspektywy czasu żałuję rozwiązania umowy na abonament - byłabym bogatsza o 460 zł w maju i 130 zł w czerwcu. Samo rozwiązanie umowy było ogromnym wydatkiem, potem jeszcze sporo wydałam na doładowanie telefonu na kartę tak, aby konto było ważne rok. Comiesięczne doładowania to dla mnie za duży kłopot. 


Dużym obciążeniem był też wydatek na karmę dla bezdomniaków. Portfel cierpi, ale pomoc babci, wsparcie najważniejszej dla mnie osoby na różnych płaszczyznach oraz karma dla bezdomniaków to moje jedyne działalności charytatywne. Staram się więc to pielęgnować, chociaż w najbliższych miesiącach wydatki na bezdomniaki mocno ograniczę. Docelowo i tak miałam nie wrzucać ich w tabelkę z moimi comiesięcznymi wydatkami, ale stwierdziłam, że kwota 400 zł musi zostać jakoś uwzględniona w wydatkach. Wrzuciłam ją więc do kategorii koty, chociaż trochę mnie to uwiera. Niech już jednak będzie. Nie wiem w końcu kiedy po raz kolejny postanowię tyle na raz wydać na bezdomniaki. Zazwyczaj dokarmiam je podbieraną karmą od moich kociastych. 


Przez ostatnie miesiące dostrzegam w moich finansach pewien chaos - część wydatków związanych z moją rodziną (babcią, zakupy dla członków rodziny) wrzucam w moje finanse i zaburza mi to odbiór danych. Bardzo mocno dostrzegłam to w czerwcu, kiedy do zestawienia trafiały zakupy dla babci, mamy, na spotkanie rodzinne, do szpitala i milion różnych rzeczy, przez które wywindowało mi wydawane kwoty do tysięcy złotych. Pogubiłam się w tym nieźle, ale udało mi się to co nieco uporządkować. Wydatki stricte dla rodziny, babci itp. wrzuciłam w osobną kategorię w aplikacji - utrzymanie domu. Tylko taka kategoria pasowała mi nazwą i od lipca wrzucam tam wszystko, co nie jest wydatkiem na mnie. Ubrania dla babci, chemię dla babci, szynkę dla rodzicielki, mopa dla babci, pieluchy do szpitala, witaminy dla domowników, doładowania telefonów dla bliskich itp. itd. Wrzucam tam absolutnie każdy grosz wydawany na członków rodziny z dokładnym dopiskiem na co wydawałam. 

Decyzja ta wzięła się stąd, że mam w planach wynająć w przyszłości mieszkanie, pokój, cokolwiek swojego i chcę wiedzieć ile wynoszą moje koszty. Wydatki ponoszone na bliskich, choć do tej pory tratowane jako margines przyszłych wydatków na siebie, bardzo zaburzają mi ocenę tego ile i na co wydaję. Przykładem są chociażby ubrania - w tym roku większość wydatków na ubrania to ubrania zakupione dla mojej babci oraz bliskich osób. Niewiele z tego zakupiłam dla siebie. W tej chwili nawet ciężko wskazać mi jaki procent wydatków na ubrania stanowią ubrania dla mnie. Myślę, że taki rozdział finansów wyjdzie mi na dobre. Da lepszy pogląd na sytuację i pozwoli mi całkowicie rozdzielić finanse moje od wydatków na rodzinę, których nie chcę upubliczniać. W przyszłości, gdy będę mieszkać z partnerem, bardzo chętnie opublikuję finanse naszego gospodarstwa domowego. Finansów mojej obecnej rodziny publikować nie chcę. To zbyt skomplikowane i trudne dla mnie.


A ile wydałam w pierwszym półroczu 2019 roku? 


RAZEMKategoriaIIIIIIIVVVI
1903Spożywcze356190154363355485
610Ubrania5010001403200
371Kosmetyki459045516080
584Zdrowie109709045155115
180Praca10020500100
289Transport243530654590
1176Rozrywka161300120160300135
534Jedzenie NM2410012011010080
263Słodycze etc.433050404060
385Prezenty3075805045105
1066Łączność030126180520210
231Dom0014026650
2070Koty420360195370185540
9662RAZEM136214001200160022001900



Prawie 10 tysięcy złotych kosztowało mnie pierwsze półrocze 2019 roku. Ogromne pieniądze biorąc pod uwagę to, że nie mam zobowiązań finansowych w postaci utrzymania mieszkania, kredytów itp. Płacę za różne rzeczy mojej babci oraz najbliższej mi osoby, finansuje remonty w naszym mieszkaniu oraz wydaję na inne sprawy okołorodzinne,ale kwoty te pozostaną moją prywatną sprawą. Może kiedyś postanowię je upublicznić, ale na chwilę obecną chcę się skupić tylko na sobie bez wywlekania skompilowanego układu finansowego dotyczącego nie tylko mnie.

Na co wydałam najwięcej w 2019 roku? 

1. Koty 2070 zł 
Miałam w tej kategorii oszczędzać, a finalnie i tak popłynęłam. Może obecny brak oszczędności nieco mnie przyhamuje od robienia zapasów, bo niby idzie mi lepiej, a i tak wydaję krocie. Na pewno jest to kategoria do wzięcia pod lupę w najbliższym półroczu.

2. Spożywcze 1903 zł
Kategoria mieszana - wydatki na spożywkę moją, spożywkę do domu, spożywkę dla babci i jedzenie dla bezdomnych. Ciężko określić ile na kogo. Obecnie wydatki na spożywkę do domu i dla babci będę wrzucać do osobnej kolumny, żeby nie mieszały się z moimi własnymi wydatkami. W założeniu blog miał dotyczyć moich finansów, a nie finansów kilku osób.

3. Rozrywka 1176 zł 
Z tej kategorii nie żałuję ani grosza. Wydałam masę kasy, ale razem z najbliższą mi osobą byłyśmy wiele razy w teatrze, kinie, na kilku koncertach, a pakiety do zalukaj i ipli dały nam wiele godzin wspólnego oglądania filmów i serial.

4. Łączność 1066 zł 
Kategoria dramat - totalny niewypał z rozwiązaniem umowy, pomieszane wydatki na telefon mój, babci, mamy i inne cuda. 

5. Ubrania 610 zł 
To również jest kategoria poplątania z pomieszaniem - kwota niewielka, finalnie wydana na kilka osób. Uwielbiam zakupy w SH, ale obecnie jestem tak przytłoczona ilością posiadanych rzeczy, że nie kupuję nic. Ewentualnie buty jak się rozpadną.

6. Zdrowe 584 zł
Część wydana na moje witaminy, część wydana na witaminy i leki dla babci. 

7. Jedzenie na mieście 534 zł
Tutaj też nie żałuję wydanych pieniędzy - wiele świetnych wypadów z najbliższą mi osobą na przepyszne jedzenie. Masa rozmów, zacieśnianie więzi. Warto było. 

Reszta kategorii akceptowalna, aczkolwiek mam problem z tym, że do zestawienia wplątało się tyle wydatków dla innych osób. Staram się to traktować jako margines błędu - gdybym mieszkała sama to pewnie wydałabym o tyle i tyle więcej na jakieś zdarzenia losowe, ale jednak... W obecnej sytuacji potrzebowałabym informacji ile JA wydaję TYLKO NA SIEBIE, żebym wiedziała na czym stoję. 

W kolejnym półroczu, kiedy to wywalam kategorię wydatki na dom do zapisków prywatnych i wrzucam tam każdy 1 zł wydany na rodzinę i bliskich, sprawdzę jak zmienią się kwoty po odsianiu wydatków na innych. No bo albo zapisuję wszystko, co wydaję na wszystkich albo zapisuję tylko to, co wydaję na siebie. Kwoty mieszane są przekłamane, zaburzają odbiór i mnie i Wam, czytelnikom. a nie chcę Wam robić wody z mózgu. Chciałabym, żebyście chcieli tu wracać, czytać i żeby czekały tu na Was rzetelne dane i kwoty. 


Nie wiem w jaką stronę pójdzie mój blog w najbliższym półroczu, nie wiem w jaką stronę pójdą moje finanse. Zastanawiam się czy mają tu być tylko finanse czy też trochę prywaty. Zastanawiam się czy to, co piszę jest w jakimś stopniu interesujące. Nie ma tutaj finansowego rozwoju, nie ma tu samorozwoju, nie idę z finansami w górę, nie zmieniam miejsc pracy zbyt dynamicznie, od dłuższego czasu jestem w tym samym miejscu, bo mam taką a nie inną sytuację prywatną. Nie wiem, czy w tym, co publikuje jest cokolwiek przydatnego dla kogokolwiek. Plusem jest to, że ten blog pomaga mi uporządkować finanse i dyscyplinuje w kwestii zapisu i monitorowania wydatków. 






14 komentarzy:

  1. Pisz. Choćby po to byś za kilka lat mogła to przeczytać i zobaczyć jaką drogę przeszłaś, bo nie wątpię że następne miesiące będą wymagające. Pamiętam jak sama miałam chorą osobę leżącą w domu bez dobrego rokowania. Daj z siebie wszystko i idź do przodu. Każda decyzja czegoś uczy i jej efekty czasami widać późno. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się ostatnio dużo nad tym, co będzie po tych wymagających miesiącach, bo z rodziną się nie dogadam. Nie ma szans. Będę musiala się wynieść.

      Usuń
  2. Ja tam zaglądam tu regularnie i wypatruje nowych postów. Lubię czytać i o finansach i o prywacie. Życie każdego z nas inaczej doświadcza, każdy inaczej odbiera pewne sprawy i mnie ciekawi co siedzi w glowach innych ludzi:) myślę, że jeśli Twoja sytuacja życiowa się zmieni, będziesz się przeprowadzać i zaczynać żyć "od a do z" na własny rachunek, to będzie to super ciekawe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to już jest ciekawe - masa pytań dotyczących tego, co robić, gdzie mieszkać, gdzie się podziać, jak pokierować relacjami z rodziną, skąd wziąć pieniądze na samodzielne życie, itp. itd.

      Usuń
  3. Będę musiała poprawić to zestawienie, bo przez dziury w mózgu zupełnie zapomniałam, że na początku maja wydałam majątek u weta. Wiedziałam, że coś mi nie gra w tym zestawieniu, bo na początku czerwca już miałam w głowie, że zbliżam się do 10 tysięcy zaledwie po 5 miesiącach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też chętnie czytam. Pojąć tylko nie mogę dlaczego oplacasz np telefon mamie, kiedy macie takie, a nie inne stosunki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w przypadku mamy było to jednorazowe doładowanie sprzed kilku miesięcy, kiedy to nasze relacje były bardziej poprawne. Obecnie całkowicie odcięłam się od jakiejkolwiek pomocy w stosunku do niej, bo nie warto wyciągać do niej ręki. Po prostu nie warto. Pociągnie aż do łokcia, pogryzie i jeszcze w pysk da zamiast powiedzieć dziękuję. Ten typ tak mam. Totalna niewdziecznosc i wiecznie jej mało wszystkiego. Niestety chciałaby, żeby wszyscy za nią wszystko i dla niej robili. A to tak nie działa. Nie da się tylko brać, ani tylko dawać. Mnie niestety zgubiło dawanie siebie na różnych płaszczyznach. I jestem gdzie jestem. Bardzo pomyliłam się w ocenie moich relacji z rodziną.

      Usuń
    2. Wydaje mi się zresztą, że wszystkie te moje wybaczenia i wyciąganie ręki do rodziny to ogromna naiwność i łatwowierność. Jakaś głupia nadzieja, że relacje się naprawią, wyprostują, cudownie uleczą. Staram się z tym walczyć, bo raz za razem dostaje za to po dupie. Niestety dotarło to do mnie dopiero niedawno. Bolesna wiedza jak naiwna i łatwowierna jestem.

      Usuń
  5. Mogę ci tylko współczuć takiej sytuacji.
    Podobnie było u mnie z częścią rodziny. Wtedy dotarło do mnie jedno : dbać przede wszystkim o siebie i o własne 4 litery. I mieć chociaż trochę pieniędzy. Bo inaczej ... lepiej nie myśleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre jest to, że realcje z rodziną, które powinny być dobre i trwałe tak często są trudne, bolesne i zwyczajnie przykre.

      Usuń
  6. A mi nasuwa sie jeszcze jedno.Skoro w zasadzie nic Cie nie trzyma w PL,to czy nie myślałaś o emigracji zarobkowej w przyszlosci? Fajna opcja na życiowy start w dorosłość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emigracja zupełnie do mnie nie przemawia. Dobrze czuję się w PL.

      Usuń
    2. Rozumiem.A jak znosisz rozstanie z druga polowka?

      Usuń
    3. Już się skończyło :) pracował trochę za granicą, ale wrócił do PL i znalazł pracę w naszym mieście, także znów jesteśmy blisko ;) tylko że u mnie w lipcu kiepsko z czasem na spotkania. Dopiero w sierpniu będę mieć jakieś sensowne ilości wolnego ;)

      Usuń

Bardzo dziękuję za Twój komentarz ;)