Plan na najbliższe miesiące


Moja sytuacja życiowa bardzo się zmieniła. Niestety na gorsze. Relacje rodzinne się posypały, obowiązków przybyło, kasy ubyło, a dodatkowo jestem skrajnie wykończona z powodu stresu. Postanowiłam jednak nie zadręczać się, nie jęczeć, nie dołować się i stworzyć ramowy plan działania na najbliższe kilka miesięcy. Ramowy, bo na szczegółowy brakuje mi przewidywalności. Nie wiem, co będzie dalej z moją rodziną, jak potoczy się sytuacja ze stanem zdrowia najbliższej mi osoby i gdzie będę za jakiś czas. Chcę jednak mieć jakieś punkty zaczepienia, żeby móc pamiętać o sobie. Widzę bardzo dobrze jak wyniszcza mnie stres. Bardzo schudłam, włosy wypadają mi na potęgę, zasypiam w ułamku sekundy i śpię wiele godzin po czym budzę się i czuję się tak, jakbym w ogóle nie spała. Z powodu pogorszenia się stanu zdrowia najbliższej mi osoby cały mój dzień, tydzień i życie zostało wywrócone do góry nogami i wszystkie moje działania wymagają przeorganizowania. A ciężko organizować się bez celu i planu. 

Co więc planuję na najbliższe miesiące?

#1 Dbać o siebie 
Najtrudniejsze i najważniejsze postanowienie - dbać o siebie. Jeśli nie zadbam o siebie, to nie dam rady zadbać o najbliższą mi osobę. Od kilku dni karmię się tą myślą i próbuję karmić też swoje ciało. Idzie mi ciężko. Wydałam w lipcu sporo pieniędzy na jedzenie, niestety większość zmarnowała się i trafiła do kosza. Stres odbiera mi apetyt, psuje smak potraw, pozbawia ochoty na gotowanie, a jak już się zmuszę, to jedzenie mi nie wychodzi. Wiem, że jestem skrajnie wykończona, spodziewam się, że moje wyniki badań są nieciekawe, dlatego też odkładam i odkładam wizytę u lekarza w celu uzyskania skierowania na morfologie itp. Najbliższe miesiące chcę mimo wszystko przeznaczyć na walkę o lepsze zdrowie, bo moje zdrowie to lepsza opieka nad najbliższą mi osobą. Jest o co walczyć.

#2 Joga i pilates
Kilka lat temu miałam okazję ćwiczyć jedno i drugie, choć do jogi bardzie pasuje praktykowanie, ale mniejsza o terminologię. Wspominam to bardzo przyjemnie, dawało mi to wiele spokoju i poprawiło samoocenę. Miałam w ostatnich dniach kilka podejść, ale brakuje mi spokoju i cierpliwości. Tracę równowagę, nie mogę się wyciszyć, szybko się męczę. Próbuję jednak powoli i wytrwale, bo czuję, że bardzo tego potrzebuję. Potrzebuję wyciszenia i większej troski o ciało.

#3 Język angielski
Miałam w planach kurs języka angielskiego, bo od lat go nie używam i brakuje mi praktyki. Postanowiłam jednak odłożyć ten wydatek na półkę i sięgnąć po filmiki na YT, seriale po angielsku i darmowe materiały z internetu. Myślę, że tyle wystarczy. Może dodatkowo pouczę się jeszcze jakiegoś języka? Najbliższe miesiące to w dużej mierze przebywanie w domu, więc przy okazji mogę zrobić dla siebie coś pożytecznego. 

#4 Pisać więcej

Ze studiami mi nie wyszło, nie miałam głowy do rekrutacji, a studiowanie w najbliższym czasie i tak odpada, kurs pisania również, dlatego też pozostanę po prostu przy pisaniu. Lubię to bardzo, relaksuje mnie to i powoli przekonuję się do tego, aby stworzyć na blogu zakładkę z moimi opowiadaniami i wierszami. Nie bardzo pasuje to do finansów, ale jest to mocno powiązane ze mną. Może więc nie warto zakładać osobnego bloga, żeby publikować moją pisaninę, może wystarczy dodatkowa zakładka? 

#5 Bieganie

W marcu jakoś tak wyszło, że zaczęłam biegać. Naszła mnie ochota, wyszłam raz, drugi, trzeci. Biegałam sobie i biegałam, chociaż wypluwałam płuca, a dystans za bardzo się nie zwiększał. Dawało mi to dużo radości, czułam się lepiej, byłam zrelaksowana. Porzuciłam to jednak ze względu na problemy zdrowotne najbliższej mi osoby. Nie było po prostu czasu na moje bieganie, a teraz nie mam na nie siły. Byle spacer wykańcza mnie okrutnie, ale liczę na to, że kiedy pokonam wycieńczenie to na bieganie znajdzie się energia.

#6 Spacery

Zanim jednak przejdę do biegania, co z pewnością uczynię, gdy zrobi się nieco chłodniej, postawię na spacery. Nie wiem jak będzie z moją energią, nie wiem jak będzie z czasem. Niczego nie planuję dokładnie, robię tylko luźną mapę pomysłów, ale chcę, żeby były tam spacery. To dla mnie bardzo ważne. Endomondo w telefonie jest, krokomierz też, można więc pobijać kolejne rekordy w km i ilości kroków. 

#7 Fundusz awaryjny

Jak wiecie spłukałam się w ostatnich miesiącach bardzo ze względu na wizyty u lekarzy z najbliższą mi osobą, masę nietrafionych leków, transport medyczny i inne cuda. Lipiec spędzam więc w pracy. 27 dni pracy, 4 dni wolnego. Prawdziwy maraton i hard core. Z bólem serca, bo najbliższa mi osoba bardzo mnie potrzebuje, ale wyrabiam te nadgodziny, bo to ostatni taki moment, żeby zarobić dodatkową kasę. Od sierpnia będzie nas już wystarczająca ilość i nadgodziny będą znikome. Akurat lipiec pozwoli mi na utworzenie skromnego funduszu awaryjnego w wysokości 2000 zł. Resztę zbierać będę już na spokojnie w kolejnych miesiącach. 

#8 Oszczędzanie

Świadomość trudnych i pogarszających się relacji z rodziną i fakt, że będę musiała wynieść się z mojego domu wzmaga we mnie chęć oszczędzania. Nie będę oczywiście oszczędzać na najbliższej mi osobie, ani na moich ukochanych kotach, ale postaram się wyeliminować zbędne wydatki. Przede wszystkim w sierpniu nie marnuję jedzenia. W lipcu wyrzuciłam ogromne ilości produktów spożywczych i jest mi z tego powodu bardzo wstyd. Dodatkowo lipiec to miesiąc, kiedy często sięgam po przekąski i słodkie napoje. Nadgodziny dają mi w kość, sięgam po słodkości, żeby jeść cokolwiek, próbuję też jeść moje ukochane pierogi z ulubionej pierogarni, ale pomimo że pyszne, wciskam na siłę. 

#9 Nie zagracam się 

Perspektywa wyprowadzki gdzieś, nie wiadomo gdzie i za co, oprócz chęci oszczędzania, wzbudza we mnie potrzebę zrewidowania posiadanych rzeczy. Zapadła już decyzja, że ubrań nie kupuję, bo mam wystarczającą ilość. Przyzwolenie mam jedynie na zakup nowej pary obuwia sportowego, bo w takim mi wygodnie, a jedyne sportowe buty zostały przekazane na poczet biegania. Nie chcę ponownie wcielać ich do użytku codziennego. Kolejną rzeczą, na którą daję sobie przyzwolenie są skarpetki. Ostatnio zrobiłam w nich porządek, wyrzuciłam wszystkie kolorowe, bo nie noszę ich od lat, jedynie przekładam przy porządkach, zostawiłam jedynie białe i czarne wbrew panującej ostatnio mody na wzorzyste skarpetki. 

# 10 Bloguję

Nadal będę pisać bloga. To takie moje miejsce, w którym mogę porozważać sobie kwestie finansowe, przeanalizować portfel, wyrazić swoje zdanie i opinie. Myślę sobie, że w najbliższych miesiącach napiszę coś więcej o kotach, o opiece nad ciężko chorą osobą, moich mglistych planach na przyszłość oraz oczywiście będę zdradzać jak tam moje finanse. Chciałabym też zacząć publikować te moje wypociny. Bez stresu, nie będę katować Was tą moją pisaniną na głównej stronie. Nieśmiało wrzucę ją w jakiś kącik dla wybitnie znudzonych internautów. 

#11 Zacznę żyć tu i teraz w spokoju
Na ostatnim miejscu to, co w moim życiu jest na ostatnim miejscu - tu i teraz. Stale rozpamiętuję i mam do siebie żal o podjęte decyzje, głowię się, co by było gdyby. Wykańcza mnie to, dołuje i powstrzymuje. Dlatego też plan na najbliższe miesiące to skupiać się na dniu dzisiejszym. Na małych, codziennych decyzjach. Bez analiz decyzji z przeszłości. Bez odkładania na potem. Życie tu i teraz plus dbanie o zachowanie spokoju. Łatwo mnie zranić, łatwo poruszyć i łatwo wyprowadzić z równowagi. Nad tymi trzeba łatwo chcę pracować. Wiem, że nadal będą ranić mnie słowa i zachowania rodziny, ale nie chcę tego po sobie pokazywać. Nie chcę dawać ponieść się emocjom, nie chcę wchodzić w spory, nie chcę pokazywać, że rusza mnie to i rani. Nie chcę być tak podatna na wpływy innych i tak wrażliwa na ich zachowania. 






6 komentarzy:

  1. Znów zajrzałem! Spokoju i odrobiny radości życzę!
    R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jedno i drugie niestety ciężko, bardzo ciężko. Takie mocno gorsze czasy u mnie nastały.

      Usuń
  2. Oby wszystko się udało zrealizować. A bieganie zgadzam się, że fajnie pomaga oderwać się od codzienności, nawet jak te dystanse początkowo wcale nie są imponujące. Każdy kiedyś zaczynał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam aż będzie chłodniej, bo powyżej 24 stopni umieram ;) póki co długie spacery + spacery z wózkiem

      Usuń
  3. dbanie o siebie i fundusz awaryjny to powinien być plan stały dla każdego :D inwestycja w siebie zawsze się zwraca, a zdrowie jest bezcenne. Ja mam fundusz awaryjny w postaci kolekcji numizmatycznej i filatelistycznej odziedziczonej po dziadku (klaser na znaczki i bankonty), przekazanej potem mojej mamie i w końcu mi. Oczywiście staram się też oszczędzać i nie wydaję pieniędzy jak nie muszę, ale czuję się bezpieczniej wiedząc że mam jakiś plan B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to prawda, powinno to być obowiązkiem, ale mam skłonności do stawiania wszystkiego i wszystkich ponad siebie. Staram się z tym walczyć i pamiętać o sobie, ale wychodzi różnie. Najczęściej zanim załatwię rzeczy dla innych, to dla mnie brakuje już czasu. Aktualnie mam urlop i próbuje zadbać o siebie kompleksowo, bo jestem wrakiem.
      Takie kolekcje to faktycznie niezłe zabezpieczenie w razie poważnych problemów finansowych, choroby lub innej kosztownej sytuacji, gdy naprawdę nie ma skąd wziąć. Trochę zazdroszczę takiego planu B, bo kiedy myślę o dobrach materialnych to nie mam nic takiego, co nadawałoby się do sprzedania i zyskania dodatkowej gotówki, także słabo ;-)

      Usuń

Bardzo dziękuję za Twój komentarz ;)