I 5 dni za 100 złotych



Moje pierwsze 5 dni za 100 złotych skończyło się już czwartego dnia około godziny 20, kiedy to wydałam ostatnie złotówki na zakupy spożywcze, mikołajkowe słodycze i po sprawdzeniu konta okazało się, że od 1 do 4 grudnia wydałam... 101,26 zł. 


Wydatki z początku grudnia wyglądają następująco:

3,99 zł - dostęp vip do platformy zalukaj, bo chwilowy jesienny dołek zamierzam spędzić pod kołdrą oglądając ulubione filmy i seriale
45 zł - słodycze mikołajkowe dla bliskich
Pozostała kwota poszła na jedzenie na pierwsze  kilka dni grudnia.

Dzisiaj nie wydałam nic, no bo nie było z czego ;)

Ciężko nie było, bo zapasy w lodówce, szafie i łazience są, ale zobaczymy jak to będzie po kolejnych etapach wyzwania. Kiedyś w końcu zapasy się skończą i to będzie ta ciekawsza wersja eksperymentu. Myślę też, że wydałabym dużo mniej, gdybym odpuściła sobie lody z lidla, ale naprawdę je uwielbiam i kupuję zawsze, gdy jestem w tym sklepie. Jestem w nim jednak niezwykle rzadko, więc staram się być dla siebie wyrozumiała w tej kwestii.

Gruntowne przeglądy różnych zakamarków mojego otoczenia uzmysłowiły mi, że prawdziwy ze mnie bogacz żyjący w dostatku - absolutnie niczego mi teraz nie brakuje ;)

Kiedy myślę o tym, co w najbliższym czasie mogłoby być moim większym wydatkiem, to dochodzę do wniosku, że jedynie porządne buty na zimę, które nie będą od razu przemakać - gdzie takie znaleźć????

Moje postanowienie nie kupowania ubrań mam zamiar pielęgnować mniej więcej do początku kwietnia, bo aktualnie jako wybitny zmarzluch nakładam byle co, byle ciepłe i w wielu ilościach i warstwach. Poczucie estetyki schowałam głęboko w szafie i dbam o to, żeby nie zamarznąć. Garderobą zajmę się na wiosnę, teraz spróbuję przetrwać zimę.

Żeby było śmieszniej - jednym z moich marzeń jest wyjazd głęboko w Syberię  ;)

Komentarze